Trzęsienie ziem w sekretariacie studenckim Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Będą kary i zwolnienia z pracy. Po tym jak ujawniliśmy, że absolwenci wydziału muszą czekać ponad rok na wydanie dyplomów – wszczęto wewnętrzne dochodzenie. Potwierdziło ono skargi byłych studentów.

Winne zaniedbań jest pięć pracownic sekretariatu studenckiego. Kontrola potwierdziła, że Panie były głuche na prośby absolwentów i traktowałyte osoby jak zło konieczne. Sam dziekan wydziału Jacek Ostaszewski też został zlekceważony przez sekretarki. Kłamały go one mówiąc, że nie ma żadnych zaległości. Zaległości były ogromne. W szafach leżały dyplomy osób, które broniły pracę magisterską nawet 15 miesięcy temu. Po naszej interwencji doszło do takich sytuacji, że z dania na dzień na biurku dziekana lądowało po 20 niepodpisanych dyplomów. Odpowiedzialne za to Panie sekretarki nie widziały problemu. Przez lata przyzwyczaiły się to tego, że to studenci są dla nich a nie one dla studentów. Okopały się w sekretariacie traktując wszystkich jak intruzów. Te czasy – przynajmniej na tym wydziale już się skończyły.

Dziekan wydziału prof. Jacek Ostaszewski zapowiada trzęsienie ziemi w sekretariacie studenckim.

Przypomne Wam maile jakie dostałem w sprawie zaległych dyplomów od byłych studentów UJ:

"Tak, nadal czekam na swój dyplom (broniłam się na początku kwietnia 2009). Ja nawet nie mam tyle szczęścia żeby pani G. odbierała moje telefony, ostatni mail przeczytała ode mnie w czerwcu i napisała, że nie ma nic dla mnie i nie wie kiedy będzie mieć (jako że nie był to mój pierwszy mail w tej sprawie, to jeszcze zostałam poinformowana "miło jak zwykle", żebym jej nie zawracała głowy bo przecież jak będzie miała mój dyplom, to napisze...). Ja też nie mogę tam jeździć, bo mieszkam w Warszawie."

"Ja też czekam na odbiór dyplomu od obrony w grudniu 2008."

"No hej, ja też NIESTETY nie mam jeszcze dyplomu chociaż broniłam się w listopadzie. To jest paranoja."

"Ja też bezskutecznie proszę Panią Ewę. Podczas naszej rozmowy powiedziała mi żebym jej nie zawracała Glowy bo ma tylko dwie ręce. Potem już nie udało mi się z nią skontaktować telefonicznie, na maile nie odpisuje.Ja miałam obronę w kwietniu 2009, ale to też już pół roku, a w regulaminie UJ jest napisane że dyplom otrzymuje się do 4 tyg od dnia obrony. Nie wiem słyszałam że po roku większość dostaje, miałam jechać do Dyr. Wydziału ale nie mam kiedy niestety."

"Jesli chodzi o mnie to bronilam sie juz w sierpniu 2008 i mialam ten sam problem z odbiorem dyplomu do momentu interwencji mojego taty, ktory postawil sprawe na ostrzu noza i po niecalym roku dostalam dyplom, ale do dnia dzisiejszego nie otrzymalam ani indeksu ani suplementow- jestem jak najbardziej za naglosnieniem sprawy i moge opowiedziec o swoim przypadku."

"Jeśli chodzi mój dyplom to jeszcze go nie otrzymałam, obronę miałam na początku maja 2009, dziwne że tyle się czeka wiedząc że na tej samej uczelni, tylko na innym wydziale dyplomy są po zaledwie dwóch tygodniach, nie rozumiem w czym jest problem, dzwoniąc do sekretariatu ( trzeba wisieć przynajmniej pół dnia przy telefonie) zbywają tylko, i zawsze jest ta sama odp: prosze czekać, jak będzie dyplom na pewno oddzwonimy....", ewentualnie tłumaczą opóźnienia w dyplomach przeprowadzką na nowy campus, akurat mojego szefa w pracy srednio to obchodzi, wolal by w koncu zobaczyc moj dyplom, podobnie moi rodzice, ktorzy zaczynaja podejrzewac ze nie chce mi sie pojechac po niego.......i tlumacze sie ze jeszcze go nie ma:), narazam się na smieszność, zaczyna mnie to juz powoli wkurzać, no ale na szceście wiem ze to nie jest tylko mój problem, bo wiem ze niektórzy bronili się np. w grudniu i też do tej pory nie maja dyplomów, niby to głupi papier, ale trzeba bylo na niego troche popracować, niedawno zgadałam się z taką dziewczyna znaszej bylej grupy, i miala ten sam problem, od lipca 2008 czekała na dypolm, i po wielu prośbach, awanturach i stresach w sekretariacie dostała go po roku......"