Lew Rywin nie działał sam, ale był pomocnikiem nieustalonych "płatnych protektorów" - uznał Sąd Apelacyjny w Warszawie, który obniżył producentowi filmowemu karę do 2 lat więzienia.

Sąd wyraźnie stwierdził, że Rywin nie działał sam i był tylko pośrednikiem. Do Rapaczyńskiej i Michnika z korupcyjną ofertą wysłały go „pewne osoby”. Sąd nie wyjaśnił jednak, kim one były.

Jak powiedział jeden z sędziów prowadzących sprawę, było to niemożliwe, ponieważ były one w cieniu, działały z ukrycia, a krył je właśnie Lew Rywin.

Teraz prokuratura powinna wszcząć śledztwo mające na celu wykrycie „grupy trzymającej władzę” - dowiedziała się reporterka RMF od kilku prawników.

Ci, którzy stali za Lwem Rywinem, nie powinni spać spokojnie - mówi profesor Janusz Kochanowski.

Nie ma wątpliwości, że mocodawcą Rywina, pozostającym w ukryciu, był Robert Kwiatkowski i że swoją politykę w tej sprawie uzgadniał co najmniej z Aleksandrą Jakubowską i Włodzimierzem Czarzastym – mówi gość popołudniowych Faktów, Jan Rokita. czytaj więcej

Posłowie, którzy od początku afery mówili, że istnieje „grupa trzymająca władzę”, nie kryją swego zadowolenia. Sąd zdroworozsądkowo odrzucił tę absurdalną tezę, że Rywin był oszustem, wariatem i że coś mu odbiło i złożył we własnym imieniu, z własnej woli taką propozycję - mówi Zbigniew Ziobro. Teraz - jego zdaniem – ruch należy do prokuratury. Musi ona podjąć śledztwo, które zakończy się postawieniem zarzutów wszystkim tym, którzy należeli do grupy.

Rywin był tylko mieczem. Była ręka, która się skrywała za tym mieczem. Ta ręka jest spośród aktywistów SLD. Ustalcie tę rękę i podarujcie ją narodowi pod choinkę - mówi Tomasz Nałęcz.

Dzisiejszy wyrok oznacza jeszcze jedno – jeśli nie staną na przeszkodzie względy zdrowotne, Rywin trafi za kraty, nawet jeśli chce się odwołać do Sądu Najwyższego.

Lew Rywin nadal uważa się za niewinnego i mówi, że został wplątany w grę wielkiego biznesu. Swoją sprawę porównuje do Orlengate: Jaka jest różnica między wizytami prezesa Kulczyka a prezesa Wandy Rapaczyńskiej w Kancelarii Premiera. Czy nie widzą państwo analogii między oczernianiem ministra Kaczmarka i prezesa Giereja a wmanewrowaniem mnie w rozmowę z Adamem Michnikiem. Obrońcy Rywina zapowiadają kasację do Sądu Najwyższego. Zapowiada się więc dalszy ciąg.

7 grudnia 2002 r. prasa ujawniła, że Lew Rywin domagał się w lipcu 2002 r. 17,5 mln dolarów od wydawcy "Gazety Wyborczej" - Agory SA. W zamian miał oferować przeprowadzenie korzystnych dla spółki zmian w projekcie nowelizacji ustawy o rtv. Rozmowę na ten temat nagrał potajemnie Adam Michnik.

Aferą Rywina od stycznia 2003 r. do kwietnia 2004 r. zajmowała się sejmowa komisja śledcza. W efekcie jej prac Sejm przyjął wniosek mniejszości autorstwa posła PiS Zbigniewa Ziobry do sprawozdania tej komisji. Raport Ziobry zawiera konkluzję, że Rywina do Agory wysłała grupa, w skład której wchodził Miller, była wiceminister kultury Aleksandra Jakubowska, były szef gabinetu politycznego Millera Lech Nikolski, były prezes TVP Robert Kwiatkowski i sekretarz KRRiT Włodzimierz Czarzasty.