"Konserwatywny rząd PiS jest bardzo podobny do socjalistycznego rządu Rumunii. Wspólną cechą obu rządów jest presja wywierana na sądownictwo i zasady państwa prawa" - mówi RMF FM Cristian Dan Preda. "Mam nadzieję, że nasze demokracje są wystarczająco silne, by wytrzymać tę próbę" - dodaje rumuński europoseł, mówiąc o masowych demonstracjach trwających w jego kraju.

Protest w Bukareszcie /VLAD CHIREA /PAP/EPA

Fala protestów w Rumunii. Największe demonstracje od 1989 roku

Od dwóch tygodni przez Rumunię przetaczają się największe protesty od upadku komunizmu w 1989 roku. Rumuni zaczęli masowo wychodzić na ulice pod koniec stycznia w proteście przeciw rządowemu rozporządzeniu łagodzącemu karanie za przestępstwa korupcyjne. Pod presją demonstracji rząd wycofał się z tego pomysłu, ale ten krok nie przyniósł uspokojenia sytuacji w kraju.

Cel protestów jest jasny - obywatele chcą uczciwego rządu, który będzie rządził w transparentny sposób. Protestujący chcą rządu walczącego z korupcją, a nie polityków, którzy realizują swoje prywatne interesy - mówi w rozmowie z RMF FM Cristan Dan Preda. To właśnie dlatego protesty, które były wymierzone w ustawy podważające niezawisłe sądownictwo, przerodziły się w zaciekły sprzeciw wobec tego, jak rządzący chcą uprawiać politykę - dodaje rumuński eurodeputowany.

Preda: Polski rząd przypomina rząd rumuńskich socjalistów

Preda dostrzega pewne podobieństwa, jeśli chodzi o obecną sytuację w Rumunii i Polsce. Polski konserwatywny rząd jest bardzo podobny do socjalistycznego rządu Rumunii. Są jednak także różnice - w Polsce prezydent wspiera rząd, podczas gdy w moim kraju prezydent i rząd nie są po tej samej stronie - przypomina polityk. Klaus Iohannis skrytykował poczynania gabinetu Sorina Grindeanu i sprzeciwił się proponowanym przepisom, które mogłyby utrudnić walkę z korupcją.

Wspólną cechą jest presja wywierana przez rządy Rumuni i Polski na sądownictwo i zasady państwa prawa. Mam jednak nadzieję, że po 28 latach od upadku komunizmu nasze demokracje są wystarczająco silne, by wytrzymać tę próbę - podkreśla Cristian Dan Preda. W jego ocenie, skala protestów w Rumunii pokazała, że przywiązanie do demokratycznych zasad jest powszechne.

"Dlaczego brytyjscy konserwatyści kontynuują współpracę z PiS?"

Eurodeputowany zwrócił uwagę także na konieczność przestrzegania zasad Unii Europejskiej przez jej państwa członkowskie. Zresztą instytucje UE coraz częściej próbują reagować w takich sytuacjach. Preda przypomina, że w październiku 2016 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której wezwał Komisję Europejską do wdrożenia paktu chroniącego praworządność i prawa obywatelskie. A sankcje wobec państw UE? Uważam, że cenę powinny płacić rządy naruszające prawo, a nie zwykli obywatele - podkreślił w rozmowie z RMF FM.

Według Predy, rolę w pilnowaniu praworządności w Unii muszą odegrać także grupy polityczne w PE oraz partie o zasięgu europejskim. Dlaczego brytyjscy konserwatyści kontynuują współpracę z Prawem i Sprawiedliwością? Dlaczego socjaliści zasiadają nadal przy jednym stole z takimi ludźmi jak szef rumuńskich socjaldemokratów Liviu Dragnea czy premier Słowacji Rober Fico? - pyta retorycznie.

Na razie nie wiadomo, ile jeszcze będą trwały protesty w Rumunii. Rumuński europoseł deklaruje jednak, że demonstracje będą się odbywać "tak długo, jak długo rząd będzie ignorował przekaz wyrażany przez obywateli każdego wieczora na ulicach największych miast". I przypomina, że na początku lat 90. protesty przeciwko ówczesnym socjalistycznym władzom trwały prawie trzy miesiące. 

Przemysław Henzel