Lech Poznań pokonał Ruch Chorzów 3 do 1 w meczu 14. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Katem "Niebieskich" Robert Lewandowski - reprezentacyjny napastnik zdobył dwie bramki. Niebiescy zrewanżowali się tylko trafieniem Sobiecha.

Pierwsze minuty to typowy "mecz walki". Lepiej poczynał sobie Lech. Efekt - gol Roberta Lewandowskiego w 12. minucie gry. Wszystko dzięki Peszce, który najpierw ograł dwóch rywali a potem obsłużył dokładnym podaniem swojego kolegę. Ruch próbował, ale nie potrafił znaleźć sposobu na defensywę Kolejorza. Przed przerwą słaba gra zemściła się na Chorzowianach. Piłkę w szesnastce zgrał głową Wilk, Mikołajczak wyłożył ją do

Lewandowskiego i napastnik reprezentacji dopisał na swoim koncie drugie trafienie.

Po pierwszej połowie zdominowanej przez Kolejorza wydawało się, że tylko kwestią czasu są kolejne traifenia Lewandowskiego i spółki. Ruch jednak nie miał zamiaru poddać się bez walki. Tuż po wznowieniu gry dośrodkował Brzyski, a piłkę w bramce umieścił Artur Sobiech. To jego szóste trafienie w sezonie, ale pierwsze w meczu wyjazdowym.

10 minut później Lech mógł się zrewanżować Ruchowi, ale Wilk uderzył bardzo niecelnie. Pięć minut później kolejna szarża dobrze dysponowanego Peszki i uderzenie Lewandowskiego z kilku metrów...niecelne. Powinno być 3 do 1.

Kolejne minuty wniosły niewiele. Jeśli Lech stwarzał sytuacje, to jedynie za sprawą duetu Lewandowski-Peszko. W 76 minucie Kolejorz dopiął swego i zdobył trzecią bramkę. Po rzucie rożnym Wilka w zamieszaniu pod bramką Pilarza najlepiej zachował się Djudjević i umieścił piłkę w siatce obok bezradnego bramkarza Niebieskich.

Maciej Sadlok z Ruchu żałował, że drużynie nie udało się mocniej przycisnąć rywala