Są różne sposoby na andrzejkowe powroty. W Toruniu rozkręca swoją działalność firma, która... odwozi imprezowiczów do domu. W cenie zbliżonej do ceny taksówki możemy wynająć sobie kierowcę, który podjedzie do nas na rowerze i odwiezie nas do domu naszym własnym autem. Rower ląduje w bagażniku.

Kierowca w pomarańczowej kurtce i z latarką na czole podjeżdża na Fosę Staromiejską na niewielkim składaku. Po kilku minutach rower ląduje w czarnej torbie. - Składa się siedzenie, kierownicę, tak na pół i gotowe - mówi szofer, zapina torbę i jest gotowy do jazdy.

A co z naszym samochodem i czy nie boimy się oddawać go w obce ręce? Najwyraźniej nie. - Wie pan, chętnie wychodzimy na miasto, każdy chce sobie wypić piwko, a do domu nie da rady wrócić np. około 23.00, bo nie ma autobusów - mówi jeden z klientów. - Kiedyś była taksówka, ewentualnie kolega, teraz jest to, nawet taniej, więc wybieramy z czysto ekonomicznego punktu widzenia.

Rower złożony, kierowca gotowy do drogi - posłuchaj nocnego reportażu z toruńskiej starówki

Młoda dziewczyna, pytana o strach o własne auto, śmieje się. - Myślę, że jak już przychodzi co do czego, to już się nikt o to nie martwi, skoro wszyscy są wstawieni.

Inna imprezowiczka ostrożnie zaznacza, że skorzystałaby z usług firmy, gdyby ktoś ją wcześniej wypróbował i polecił.

Firma zapewnia, że w ciągu jednej nocy jest w stanie obsłużyć około pięćdziesięciu osób. W andrzejkowy weekend z jej usług skorzystało blisko trzydzieści.