Francja nigdy nie zapomni tego, co winna jest Ameryce, swej odwiecznej przyjaciółce i wszystkim aliantom, dzięki którym zjednoczona Europa żyje w pokoju, wolności i demokracji - powiedział prezydent Francji podczas obchodów 60. rocznicy desantu w Normandii.

Uroczystości odbywają się na cmentarzu w Colleville-sur-Mer w Normandii. Wygląda na to, że rocznica desantu w Normandii - pogodziła Francję i Stany Zjednoczone. Sojusz z końca II wojny światowej przesłoniły spory wokół wojny w Iraku. Prezydent Bush przypominał, że Francja była pierwszą w świecie przyjaciółką USA.

Wrażenie politycznej idylli, jaka zapanowała między światowymi przywódcami, dziś przeciwnikami w wielu kwestiach pogłębiają jeszcze słowa Gerharda Schroedera. Kanclerz, pierwszy przywódca Niemiec biorący udział w uroczystościach rocznicy lądowania aliantów w Normandii, stwierdził, że zwycięstwo aliantów nie było zwycięstwem nad Niemcami, lecz zwycięstwem dla Niemiec. Schroeder napisał to w liście, ukazać się dzisiaj w „Bild am Sonntag”.

Dla kanclerza samo zaproszenie na uroczystości jest – jak to określił – końcem okresu powojennego. Schroeder został zaproszony przez swojego francuskiego kolegę, prezydenta Chirac’a. Niemieckie media podkreślają, że jest to wyjątkowy i historyczny gest. Nie od dziś jednak wiadomo, że od pewnego czasu Francję i Niemcy łączą głębokie, przyjacielskie stosunki.

Zdaniem byłego prezydenta Niemiec Richarda von Weizsäckera charakter dzisiejszego wydarzenia należy ostrożnie interpretować: Uczestnicy tej uroczystości nie są tam po to, by świętować, lecz wspominać te wydarzenia. Każdy oczywiście na swój sposób. Wśród przedstawicieli niemieckiej delegacji nie zobaczymy nikogo w mundurze.

60 lat temu...

60 lat temu, rankiem 6 czerwca 1944 roku na kilkudziesięciokilometrowym odcinku normandzkiego wybrzeża rozpoczęła się największa w dziejach II wojny światowej operacja desantowa, otwierająca drugi front w zachodniej Europie.

We Francji wprowadzono czerwony alert, a armia jest gotowa, by zestrzelić każdy samolot, który naruszy zakazaną strefę nad plażami Normandii. Największa w powojennej historii Francji operacja spowodowana jest obchodami 60. rocznicy D-Day. czytaj więcej

Przy wsparciu tysięcy okrętów wojennych i samolotów, sto pięćdziesiąt tysięcy żołnierzy rozpoczęło słynne lądowanie w Normandii. Polskie jednostki lądowe nie brały udziału w samym desancie - mówi historyk - doktor Zbigniew Wawer: To było założone już od samego początku, że polska dywizja wchodzi w drugiej fazie działań w Normandii. Dlatego też w operacji w dniu 5 czerwca mogły wejść tylko polskie okręty wojenne, polskie statki handlowe oraz lotnictwo polskie.

W armadzie transportowej, przewożącej wojska i sprzęt na plaże Normandii, znalazło się 8 statków Polskiej Marynarki Handlowej - "Kmicic", "Kordecki", "Chorzów", "Narew", "Wilno", "Katowice", "Kraków" i "Poznań".

W 60 lat po lądowaniu aliantów w Normandii, wiedza na temat tego wydarzenia jest przerażająco niska. Według ankiety opublikowanej przez londyński "Sunday Telegraph", zaledwie 28 procent młodych Brytyjczyków, wie co to takiego D-Day. Trzy czwarte uczniów nie potrafi pokazać na mapie, gdzie rozegrały się te wydarzenia. Posłuchaj relacji brytyjskiego korespondenta RMF Bogdana Frymorgena: