Będą dodatkowe badania psychiatryczne 19-latka podejrzanego o zamordowanie swojego ojca w mazowieckim Raciążu. Jak dowiedział się reporter RMF FM, ze wstępnej opinii lekarzy nie wynika wprost, czy raniąc śmiertelnie ojca nożem, chłopak działał w afekcie. Byłaby to okoliczność łagodząca. Według pierwszej opinii lekarzy psychiatrów, 19-latek w momencie dokonania morderstwa był poczytalny.

Zdj. ilustracyjne /Archiwum RMF FM

19-latkowi grozi dożywocie. Mimo zarzutu zabójstwa jest na wolności. Zastosowano wobec niego tylko policyjny dozór. 

Podejrzany o morderstwo jest na wolności, bo śledczy uznali, że chłopak na wolności nie stanowi zagrożenia ani dla innych osób, ani dla dobra trwającego postępowania. Chłopak przyznał się do winy, sam wezwał policję na miejsce zabójstwa i wyjaśnił, że zabił, bo chciał chronić siebie i swoją matkę przed przemocą ojca.

Jak dowiedział się reporter RMF FM, młody morderca współpracował z funkcjonariuszami. Nie utrudniał postępowania, dokładnie opisywał motywy swojego działania  i stąd decyzja sądu o wypuszczeniu go na wolność.

Podejrzany nie negował i nie neguje swojego sprawstwa, opisał stan emocjonalny, w jakim znajdował się przed i po zbrodni, nie uciekł z miejsca zdarzenia, wydał też policjantom narzędzie, którym zabił - tłumaczyła w rozmowie z reporterem RMF FM rzeczniczka Sądu Okręgowego w Płocku Iwona Bartoszewska-Wiśniewska. Ważnym argumentem były także pozytywne opinie ze szkoły chłopaka.

Do morderstwa doszło w lipcu 2016 roku. Chłopak spędził w areszcie trzy miesiące po tym, jak śmiertelnie ranił nożem swojego ojca. 42-letni mieszkaniec mazowieckiego Raciąża, który został zamordowany przez swojego syna, leczył się psychiatrycznie w zamkniętym ośrodku w Gostyninie.

(MN)