Proces gwałciciela z Gniezna będzie tajny. Z uwagi na dobro pokrzywdzonej, sprawa będzie się toczyć za zamkniętymi drzwiami - postanowił poznański Sąd Okręgowy. W lutym tego roku Jarosław B. brutalnie zgwałcił 9-letnią dziewczynkę. Później okazało się, że kilka tygodni przed tragedią w Gnieźnie, mężczyznę zatrzymano w Poznaniu za napastowanie dwóch dziewczynek. Wtedy jednak prokurator nie wystąpiła o jego aresztowanie.

Sędzia Piotr Michalski krótko uzasadnił swoją decyzję o utajnieniu procesu: "Sprawa ma tego typu charakter, że osobą pokrzywdzoną jest małoletnia, opis tego przestępstwa jest dość makabryczny” – wyjaśniał sędzia. Jarosław B. odpowiada nie tylko za gwałt na 9-letniej Klaudii. Poszkodowane są też trzy inne dziewczynki: dwie, które napastował w Poznaniu i trzecia, którą porwał i wypuścił, w Gnieźnie. Cały proces będzie utajniony, ale wyrok zostanie ogłoszony publicznie. Kiedy zapadnie, tego nie wiadomo.

Cały czas trwa też postępowanie dyscyplinarne wobec pani prokurator, która nie wystąpiła z wnioskiem o aresztowanie mężczyzny w styczniu tego roku. Przypomnijmy: policja zatrzymała pedofila po raz pierwszy 2 stycznia 2001 roku. Był poszukiwany listem gończym w związku z nagabywaniem dwóch nieletnich dziewczynek. Dzieciom udało się wtedy uciec. Rodzice zawiadomili policję i wszczęto śledztwo. Następnego dnia Jaroslaw B. został przesłuchany przez prokurator, która zadecydowała o zastosowaniu wobec niego dozoru policyjnego. Niecały miesiąc później pedofil brutalnie zgwałcił 9-letnią dziewczynkę. Wcześniej zwabił ją do swojego mieszkania. Następnie przez całą noc więził dziecko, gwałcił i maltretował. W czasie przesłuchania przyznał się do winy. Sprawą zajęła się Prokuratura Apelacyjna. Kobiecie grozi utrata stanowiska.

13:30