Zadłużenia mieszkańców i firm wobec gmin pod koniec czerwca wyniosło prawie 10-ęć miliardów złotych. Jak obliczył Krajowy Rejestr Długów, który przygotował raport, to oznacza, że na jednego Polaka przypada średnio ponad 250-siąt złotych.

W czołówce znalazł się Warszawa z kwotą ponad 1 mld zł, to nie jest niespodzianka, zdaniem specjalistów o pozycji stolicy zdecydowała jej wielkość a także liczba mieszkańców oraz działających tam firm. Drugie i trzecie miejsce zajęły Łódź i Wrocław z odpowiednio 365 i 359 mln zł zaległości.

Zaskoczeniem jest za to wysoka, bo 16 pozycja dwudziestotysięcznego Gryfina w województwie zachodniopomorskim, tam zaległości wynoszą ponad 90 mln zł, co oznacza, że gdyby mieszkańcy solidarnie chcieli uregulować wszystkie należności, każdy z nich zapłacić by musiał ponad 4 tys. zł!

Zdaniem Andrzeja Kulika z Krajowego rejestru Długów, w małych miejscowościach długi generują często duże przedsiębiorstwa, które są głównymi pracodawcami w regionie – „mogą sobie na to pozwolić ze względu na pozycję, to taki szantaż, któremu sprzyja dodatkowo atmosfera kryzysu w gospodarce”.

O ile duże miasta są w stanie poradzić sobie z długami, to dla mniejszych gmin brak wpływów może stawiać pod znakiem zapytania realizację budżetów - mówił mi Andrzej Kulik z KRD

Drugą największą częścią długów, obok nieopłacanych przez firmy podatków, stanowią nie płacone czynsze za lokale komunalne – we Wrocławiu to prawie połowa ogólnej kwoty. Wrocławski Zarząd Zasobu Komunalne do walki z dłużnikami wysłał więc profesjonalistów, firmy windykacyjne i prowadzące ewidencję dłużników.

Profesjonalne metody sprawiły ściągania długów, że po raz pierwszy w tym roku kwota zaległości zaczęła maleć – usłyszałem od Agnieszki Korzeniowskiej z wrocławskiego ZZK