Syryjczyk uzbrojony w maczetę zabił kobietę i ranił dwóch innych ludzi na Listplatz w mieście Reutlingen (około 20 kilometrów od Stuttgartu) w Badenii-Wirtembergii. W niedzielę późnym wieczorem polski resort spraw zagranicznych podał potwierdzoną przez policję informację, że ofiarą ataku jest Polka.

Atak maczetą w Niemczech /CHRISTOPH SCHMIDT PAP/EPA /PAP/EPA

Do incydentu doszło po godzinie 16 w centrum Reutlingen w okolicach centralnego dworca autobusowego. Napastnik pokłócił się z kobietą - według "Bilda" - pracownicą lokalu serwującego kebab i zadał jej kilka śmiertelnych ciosów.

Tabloid informuje, że ofiara była w ciąży. 21-latek w czasie ataku zranił także inną kobietę i mężczyznę.

Służby podały, że napastnikiem jest znany policji syryjski uchodźca. Rzecznik policji w tym mieście ujawnił, że uchodźca wystąpił w Niemczech o azyl. Powiedział też, nie podając szczegółów, że w przeszłości mężczyzna był zamieszany w incydenty, w których inni ludzie odnieśli obrażenia.

Napastnika zatrzymano kilka minut po zajściu. Zdaniem policji nic nie wskazuje na to, że był to zamach terrorystyczny.

"Bild" pisze, że kiedy doszło do napaści ludzie zaczęli uciekać w panice. Cytuje też naocznego świadka, który powiedział, że "sprawca był całkiem oszalały" i że "nawet gonił z maczetą policyjny radiowóz".

Ten sam świadek powiedział, że przejeżdżający tamtędy kierowca "przyspieszył i potrącił napastnika". "Bild" zamieszcza zdjęcie leżącego na chodniku mężczyzny, przy którym stoi dwóch policjantów. Nieco dalej widać trzeciego funkcjonariusza i leżącą koło niego maczetę.

Rzecznik policji powiedział, że Syryjczyk najprawdopodobniej działał w pojedynkę.

Do zajścia w Reutlingen doszło zaledwie dwa dni po strzelaninie w Monachium, gdzie 18-letni szaleniec zastrzelił dziewięć osób, a następnie popełnił samobójstwo.

APA/mn