Przeciągają się prace nad budową drogi krajowej nr 10 na odcinku od Dobrzejewic pod Toruniem do Blinna niedaleko Sierpca. Pierwszy etap poszedł drogowcom sprawnie. Z drugim jest już gorzej - zakończenie prac w terminie, to jest do 31 grudnia tego roku, to już tylko pobożne życzenie.

Przed świętami na chwilę pojawił się promyk nadziei - z drogi zniknęły światła, które dwudziestominutową podróż potrafiły wydłużyć do ponad godziny. Tyle, że jak dowiedziałem się w bydgoskim oddziale Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, to tylko tymczasowe udogodnienie na czas świąt i Sylwestra. Wkrótce uciążliwe wahadełka powrócą.

GDDKiA ma jednak poważniejszy problem, niż chwilowe opóźnienia - projektanci trasy zapomnieli o zjazdach do przydrożnych knajpek i przedsiębiorstw. Tak jest między innymi w Skępem, gdzie właściciele smażalni ryb i stacji benzynowej już liczą straty.

Przedsiębiorcy liczą straty spowodowane brakiem zjazdów. Niektórzy stracili już 60% klientów

Generalna Dyrekcja tłumaczy, że perturbacjom winni są lokalni samorządowcy, którzy w porę nie zgłosili swoich poprawek do projektu nowej "dziesiątki". Ci z kolei twierdzą, że wszystko odbywało się za ich plecami. Jednego można być pewnym - droga jeszcze długo nie będzie ostatecznie gotowa.