We wschodnim Pakistanie aresztowano dwóch kolejnych mężczyzn, podejrzewanych o współpracę z zamachowcami z Londynu. Trzej zamachowców z Londynu odwiedziło w ubiegłym roku Pakistan - informuje agencja AFP, powołując się na pakistańskie służby bezpieczeństwa.

Zdaniem brytyjskiego dziennika, zamachowcy z Londynu mogli zostać zwerbowani w islamskim centrum młodzieży w Leeds. Gazeta pisze, że policja zarekwirowała twarde dyski z komputerów Ośrodka Hamara, gdzie uczęszczało dwóch najmłodszych terrorystów. Trzeci, którego uważa się za przywódcę komórki – 30-letni Mohammad Sidique Khan, pracował tam jako wolontariusz.

Wczoraj śledztwo, prowadzone przez brytyjskich stróżów prawa, nabrało tempa. W Pakistanie aresztowano cztery osoby, które są podejrzewane o związki z terrorystami samobójcami.

W Kairze już drugi dzień przesłuchiwany jest natomiast mężczyzna, podejrzewany o przygotowanie bomb, użytych w londyńskich zamachach. Magdi Mahmoud al-Nashar zaprzeczył, jakoby miał jakikolwiek związek z atakami w stolicy Wielkiej Brytanii. Na razie nie przedstawiono mu żadnych oficjalnych zarzutów.

Śledztwo w sprawie londyńskich zamachów zatacza coraz szersze kręgi. W Pakistanie aresztowano cztery osoby, podejrzewane o związki z brytyjskimi terrorystami samobójcami. Wczoraj przesłuchano też mężczyznę – być może twórcę londyńskich bomb. czytaj więcej

Możliwość współpracy chemika z Al-Kaidą wyklucza egipski minister spraw wewnętrznych. Także sam el-Nashar zaprzecza, jakoby pomagał terrorystom w konstruowaniu bomb, użytych podczas zamachów w Londynie.

Wczoraj odbył się także pogrzeb jednej z ofiar zamachów. 20-letnia muzułmanka zginęła w eksplozji autobusu. W uroczystości wzięli udział tylko najbliżsi kobiety. W sumie w atakach w Londynie zginęły 54 osoby, a 700 zostało rannych.

Wciąż wiele znaków zapytania

Nadal jednak pozostaje mnóstwo pytań, na które nie udało się jeszcze odnaleźć odpowiedzi. Dziś gazeta „Daily Mirror” zastanawia się nad kilkoma kwestiami. Po pierwsze, dlaczego terroryści, wyjeżdżając pociągiem z Luton, kupili bilety powrotne?

Zastanawiające jest także, dlaczego zabrali ze sobą portfele z dokumentami i kartami kredytowymi. Gazetę dziwi także fakt, że zamachowcy ukryli bomby w plecakach, a nie pod ubraniem - jak to czynią inni islamscy zamachowcy samobójcy. Wreszcie pytanie, dlaczego tuż przed eksplozjami nie krzyczeli Allah Akbar, czyli Allah jest Wszechmocny?

Scotland Yard, poszukując odpowiedzi na te pytania, przypuszcza, że być może jest to związane z wytycznymi od tajemniczego organizatora zamachów. Nie można wykluczyć, że nakazał zamachowcom, by o określonej porze zostawili plecaki w metrze i wyszli. Jednak zapalniki nastawione zostały na wcześniejsza porę, by przy okazji wybuchów wyeliminować wykonawców, a jednocześnie świadków zbrodni.