Opóźnia się termin zakończenia remontu ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu. Niespodziewanie na drodze robotnikom stanęła nie ujęty w żadnych planach fragment sieci wodociągowej z nietypowym kolankiem. Na wykonanie nowego trzeba czekać nawet cztery tygodnie.

Na początku listopada szykuje się więc drogowy armagedon. Ul. Grabiszyńska to główna droga dojazdowa do jednego z większych cmentarzy. Jak zapewnia Marek Szempliński z Wrocławskich Inwestycji, spółki nadzorującej budowę, prowadzone są rozmowy z producentem, żeby zmniejszyć czas oczekiwania do minimum. Niestety już wiadomo, że opóźnień uniknąć się nie da.

Kolizje, bo tak drogowcy określają niespodzianki pojawiające się w czasie prowadzenia budowy, we Wrocławiu zdarzają się bardzo często. Na wspomnianej Grabiszyńskiej było ich już koło 50. "To fragmenty sieci wodociągowych, gazowych czy elektrycznych, których ktoś z niedbalstwa nie wprowadził do planów. Często też po wojnie, aby jak najszybciej uruchomić zniszczony kawałek miasta, rury kładzione były prowizorycznie a potem o nich zapominano" - wyjaśnia Szempliński.

Nie można także zapomnieć o innych "niespodziankach" kryjących się w ziemi. Jak mówią saperzy, Wrocław jest naszpikowany niewypałami jak dobry sernik rodzynkami. Ekipa żołnierzy codziennie wyjeżdża zabezpieczać kilkanaście pamiątek z czasów II Wojny Światowej, stąd większość firm budowlanych jeszcze zanim w ziemię wbita zostanie pierwsza łopata, podpisuje umowy z firmami zajmującymi się rozbrajaniem niewypałów.

Tak o feralnym kolanku opowiadał mi Marek Szempliński z Wrocławskich Inwestycji