Jarosław Kaczyński i Donald Tusk uścisnęli sobie dłonie po expose Ewy Kopacz w Sejmie. "Powiedziałem mu, żeby nie wierzył że go nienawidzę - to po pierwsze. A po drugie, że życzę mu powodzenia" - relacjonował później prezes PiS. "Jestem przekonany, że to wpływ pani premier Ewy Kopacz i w jakimś sensie można go zaliczyć do kategorii politycznych sensacji, a nawet cudów" - skomentował z kolei przyszły szef Rady Europejskiej.

Ochrona polskiego węgla, budowa żłobków i przedszkoli, urlopy rodzicielskie dla wszystkich rodziców, finansowanie studiów za granicą, rozbudowa sieci autostrad i dróg ekspresowych, zwiększenie wydatków na obronność - to tylko kilka z obietnic, jakie złożyła w swoim expose Ewa Kopacz. "Nie... czytaj więcej

Krótka rozmowa polityków była efektem słów premier Ewy Kopacz z expose. W sejmowym wystąpieniu powiedziała ona m.in., że "nad polskim życiem publicznym od lat ciąży osobista niechęć Jarosława Kaczyńskiego do Donalda Tuska". Odnosząc się następnie do objęcia wkrótce przez Donalda Tuska funkcji szefa Rady Europejskiej, powiedziała: Może to jest czas, powiem więcej: to jest najwyższy czas, żeby przełamać tę osobistą zapiekłość. Zaapelowała też do Jarosława Kaczyńskiego o zdjęcie "z Polski tej klątwy nienawiści".

W czasie spotkania z dziennikarzami po expose Jarosław Kaczyński zdradził, że już po wystąpieniu Ewy Kopacz powiedział Tuskowi, by nie wierzył w to, że on go nienawidzi. Życzył mu też powodzenia.

Powiedziałem mu, żeby nie wierzył że go nienawidzę - to po pierwsze. A po drugie, że życzę mu powodzenia. To wszystko, co mu powiedziałem. On w pewnym monecie, zdaje się, jakby nie rozumiał, czy ja mówię, że go nienawidzę, czy żeby nie wierzył, że go nienawidzę, ale kiedy mu to wyjaśniłem, to żeśmy się rozstali - można powiedzieć - w tej sprawie w zgodzie - relacjonował prezes PiS.

Jak wyjaśnił, chciał w ten sposób zareagować na wezwanie Ewy Kopacz, które opierało się - według niego - na tezie "kontrfaktycznej", że to PiS jest winne "przemysłowi nienawiści". To oczywiście nie my jesteśmy winni, myśmy padli jego ofiarą. Nie jest rzeczą dobrą, by w przemówieniu, w którym z jednej strony wzywa się do współpracy, stawiać sprawę w ten sposób - podkreślił.

Pytany, czy PiS będzie współpracowało z rządem, Kaczyński odpowiedział, że "współpraca trwa przez cały czas", a w znacznej części głosowań w Sejmie "wszystkie partie głosują wspólnie".

To jest taki stereotyp funkcjonujący w mediach, że jest "nie, bo nie". Nie przyjmujemy zasady "nie, bo nie", ale oczywiście będziemy oceniać poszczególne projekty - zapowiedział.

Dodał, że martwi go unikanie przez rząd debaty nad expose, bo - jak przekonywał - partie powinny mieć na odniesienie się do wystąpienia Ewy Kopacz więcej niż 15 minut.

Tusk o politycznym cudzie

Donald Tusk przyznał z kolei w rozmowie z dziennikarzami, że było to pierwsze od wielu lat spotkanie obu polityków "z taką serdecznością".

Oczywiście jestem przekonany, że to jest wpływ pani premier Ewy Kopacz i w jakimś sensie można go zaliczyć do kategorii politycznych sensacji, a nawet cudów. Bo nikomu nie udało się tego osiągnąć przez tyle lat, a nagle jedno słowo nowej pani premier i Jarosław Kaczyński wstał, podszedł i z ludzkim uśmiechem na twarzy mówi mi: "Trzymaj się, życzę ci wszystkiego najlepszego" - skomentował.