41 osób działało w śląskim gangu wyłudzającym odszkodowania samochodowe. Gang założył policjant. Oprócz niego było tam także pięciu innych funkcjonariuszy. Akt oskarżenia w tej sprawie prokuratura wysłała właśnie do sądu.

Grupa działała dwa lata. Założył ją policjant z drogówki w Tychach. Oprócz niego byli tam także policjanci z Bierunia i Sosnowca.

-W grupie istniał wyraźny podzial ról. Rolą policjantów było potwierdzanie stłuczek, których w rzeczywistości nigdy nie było- mówi prokurator Mariusz Łączny.

Gang kupil kilka używanych samochodów. Auta były zarejestrowane na tak zwane słupy, czyli podstawione osoby i ubezpieczone. Taki samochód oszuści dowozili na miejsce i wymieniali w nim niektóre dobre części, np. zderzaki czy elementy karoserii, na uszkodzone. Te drugie wcześniej wymontowywano z aut, które rzeczywiście brały udział w wypadkach. Kiedy auto było przygotowane, informacja o kolizji docierała do policjantów, a ci przyjeżdżali na miejsce i wszystko potwierdzali. Istotne były tu zeznania kierowców- też fałszywe- którzy, mieli brać udział w rzekomych stłuczkach. Oszuści mieli też w swej grupie samochodowego diagnostę, który potwierdzał przeglądy rejestracyjne samochodów, choć owych aut nawet nie widział.

Prokurator Mariusz Łączny opisuje działalność gangu

W sumie oszuści wyłudzili kilkaset tysięcy złotych od 4 ubezpieczycieli.

Wyłudzanie odszkodowań to tylko jeden z wątków śledztwa dotyczącego działania tej grupy. Ponad rok temu do sądu trafił inny akt oskarżenia. Chodzi m.in. o korupcję, fałszowanie dokumentów i handel bronią z policyjnych magazynów. Wówczas oskarżonych zostało 69 osób, którym łącznie zarzucono popełnienie prawie 400 przestępstw.

W obecnie zakończonej sprawie, jak i tej sprzed roku, pojawią się te same osoby, w tym także policjanci.