Agenci francuskiego kontrwywiadu i eksperci próbują ustalić, co spowodowało wczorajszą katastrofę egipskiego samolotu. W wypadku zginęło 148 osób, w tym 133 francuskich turystów. Na miejscu tragedii na Morzu Czerwonym trwa akcja poszukiwawcza.

Francuska ekipa za pomocą specjalistycznych robotów chce zlokalizować i wydobyć tzw. czarne skrzynki maszyny, które rejestrują przebieg lotu i rozmowy pilotów. Pozwoli to ustalić przyczynę katastrofy.

Wrak samolotu leży na dnie morza w odległości 16 km od lotniska w Szarm-el-Szejk, na głębokości od 750 do 1000 metrów. To zbyt głęboko dla nurków.

Do Egiptu – jak zapowiedzieli Amerykanie - zostaną wysłane także ekipy dochodzeniowe firmy Boeing, która wyprodukowała feralny samolot.

Nie było eksplozji na pokładzie samolotu, a powodem tragedii były problemy techniczne - tak władze Egiptu tłumaczą katastrofę Boeinga tamtejszych linii lotniczych "Flash Airlines". Zginęło aż 148 osób, w tym 135 francuskich turystów. czytaj więcej

Na miejscu tragedii nadal trwa akcja przeszukiwania akwenu. Według ostatnich informacji podanych przez lokalne władze, służby ratownicze wydobyły do tej pory szczątki ciał prawdopodobnie kilkunastu ofiar.

Posłuchaj także relacji korespondenta RMF Marka Gładysza:

Przypomnijmy. Boeing 737 z nieznanej przyczyny runął do Morza Czerwonego wczoraj wcześnie rano tuż po starcie z lotniska w Szarm-el-Szejk. Samolot leciał do Paryża.

Przedstawiciele władz Egiptu oświadczyli, że przyczyną katastrofy była zapewne awaria techniczna, gdyż dotąd nic nie wskazuje na zamach terrorystyczny. Z tą opinią zgadza się strona francuska.

23:35