"Każdy podejrzewa zamach i nie sądzę, żeby akurat w terminalu znajdowały się butle z gazem, lub jakiekolwiek inne rzeczy, które mogłyby wybuchnąć. I to jeszcze 2 razy na dodatek" - mówi o wybuchach na lotnisku w Brukseli ekspert ds. Bliskiego Wschodu dr Wojciech Szewko z Narodowego Centrum Studiów Strategicznych. "Belgia - państwo terroru i terrorystów" - dodaje w rozmowie z Tomaszem Skorym w RMF Classic.

W Turcji policja w czasie przeszukania po jednym z ostatnich zamachów znalazła plany kolejnych zamachów oraz informację, że około 9-10 osób już wyjechało na teren Unii Europejskiej - mówił w rozmowie w RMF Classic dr Wojciech Szewko. Część tożsamości tych osób jest znana. Wiadomo w co są uzbrojeni - dodaje.

Posłuchaj rozmowy z drem Wojciechem Szewko, ekspertem ds. Bliskiego Wschodu z Narodowego Centrum Studiów Strategicznych

Ponadto jeszcze kilka innych tego typu osób przebywa na terenie Turcji - podkreśla. Tam są już konkretne osoby, one są poszukiwane w całym kraju. Wiadomo, że mają pasy szahida, że mają broń maszynową i tak dalej - opowiada.

Seria wybuchów w Brukseli. Zginęły 34 osoby, ponad 130 rannych, w tym trzech Polaków

"To czarny dzień dla naszego kraju" – stwierdził premier Belgii Charles Michel. "Obawialiśmy się, że to się wydarzy" – przyznał. Rano w Brukseli doszło do dwóch zamachów - na lotnisku Zaventem i na stacji metra Maelbeek w pobliżu instytucji unijnych. Wg ostatnich informacji, w... czytaj więcej

Szewko pytany, czy gdyby coś takiego wydarzyło się w Polsce, bylibyśmy w stanie wyłapać sprawców, odpowiada: "Absolutnie nie". Agencja Wywiadu przez ostatnie lata miała budżet w wysokości 20 mln euro. Niektóre grupy terrorystyczne mają większy budżet na jeden zamach, niż w tym momencie cała polska Agencja Wywiadu, na wszystko, łącznie z budynkiem, sprzątaczkami, wodą mineralną i tym podobnymi rzeczami. Teraz popatrzmy na tak potężną służbę jak francuska, która ma setki, jeśli nie tysiące współpracowników mówiących po arabsku, w urdu, pusztu, różnego rodzaju dialektach i nie może sobie dać rady. I to nie z jakimiś nieznanymi terrorystami, bo większość z nich - jak zaznacza - to są osoby świetnie znane. One gdzieś były notowane, albo ewentualnie to są koledzy takich osób, które są numerem, powiedzmy, 30. czy 40. w dawnej Al-Kaidzie.

Jak zauważa dr Szewko, Francuzi nie byli w stanie tych osób ani powstrzymać, ani przeanalizować ich komunikacji. I zadaje na koniec retoryczne pytanie: ilu w Polsce mamy takich specjalistów, którzy byliby w stanie tropić terrorystów z Asz-Szabab mówiących w języku Tigrini.

WYDARZENIA W BRUKSELI ŚLEDZIMY W RELACJI MINUTA PO MINUCIE. Sprawdź, co teraz dzieje się w stolicy Unii Europejskiej >>>


Cała rozmowa Tomasza Skorego na stronach RMF Classic. KLIKNIJ TUTAJ>>>