"Zgodnie z instrukcją HEAD, mam prawo do przelotów samolotami CASA" - powiedziała premier Beata Szydło. Zapewniła, że jej podróże na ziemi i w powietrzu odbywają się zgodnie z przepisami dotyczącymi osób ochranianych.

Premier Beata Szydło /Radek Pietruszka /PAP

Pytana o loty z Warszawy do Krakowa, skąd jeździ do domu w rodzinnej miejscowości, premier powiedziała: "Ja bardzo chętnie podróżowałabym normalnie środkami lokomocji publicznej, wsiadając do pociągu (...), przemieszczając się własnym samochodem, ale nie mogę tego robić, dlatego, że jestem osobą chronioną". Dodała, że jej podróże pociągami lub samolotami rejsowymi łączyłyby się z uciążliwościami dla pasażerów, wynikającymi z konieczności specjalnego sprawdzenia pojazdów.

Zgodnie z instrukcją HEAD mam prawo do przelotów samolotami CASA - dodała, pytana o loty wojskowymi samolotami transportowymi C295M. 10 lutego z Warszawy do Krakowa leciałam samolotem CASA i potem z lotniska w Balicach do Oświęcimia jechaliśmy kolumną rządową, zgodnie z instrukcjami, ze wszystkimi wymogami, które dotyczą osób chronionych"- powiedziała o podróży w dniu, kiedy jej kolumna miała wypadek.

Zapewniła, że jest "osobą, która stara się przestrzegać reguł i tych zasad, które obowiązują". Zdaję sobie również sprawę z tego, że za mnie są odpowiedzialni panowie, którzy mnie chronią, i każde moje wyłamanie się z tej instrukcji, która obowiązuje, naraża ich na to, że oni muszą później łamać te zasady - mówiła.

Wyraziła przekonanie, że potrzebna jest dyskusja o podróżach osób na najwyższych stanowiskach w państwie i o tym, "co zrobić i w jaki sposób to zrobić, żeby osoby chronione mogły przemieszczać się swobodnie, nie utrudniając życia współpasażerom czy innym użytkownikom ruchu".

Szydło, dopytywana, czy na pokładzie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego był z nią funkcjonariusz BOR, odpowiedziała, że została zastosowana taka procedura, żeby transport mógł się odbyć. Szydło po wypadku w Oświęcimiu 10 lutego wieczorem została przewieziona śmigłowcem LPR z tamtejszego szpitala do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Jak napisała we wtorek "Rzeczpospolita", premier co tydzień, podróżując do domu, korzysta z wojskowego transportu lotniczego w drodze do Krakowa, skąd udaje się w kolumnie samochodów BOR. Wg gazety, taki przelot "jest poza jakimikolwiek standardami transportu najważniejszych osób w państwie", a samolotu C295M, znanego od wcześniejszej nazwy producenta jako CASA, nie ma w wykazie środków transportu powietrznego dla osób pełniących najważniejsze funkcje w państwie.

Instrukcja organizacji lotów ze statusem HEAD, obowiązująca od 2013 r., odnosi się do lotów statku powietrznego, wojskowego specjalnego transportu lotniczego lub innego wojskowego statku powietrznego, na którego pokładzie znajduje się jedna z najważniejszych osób w państwie w misji oficjalnej. Instrukcja określa m.in. zakres obowiązków realizatora lotu, personelu latającego, organizującego lot, a także dysponenta statku powietrznego.

(ph)