Ostatnia awaria w bydgoskim Nitro-Chemie (zakład produkujący materiały wybuchowe) przypomniała mi, że w tym roku minie dokładnie 55 lat od katastrofy, w której na terenie zakładów chemicznych zginęło 14 osób.

Do dzisiaj szczegóły tego wypadku nie są powszechnie znane. Wytwórnia Chemiczna nr 9 - tak wówczas nazywał sie ten zakład - była pod szczególną opieką Urzędu Bezpieczeństwa i żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wszystko co było związane z zakładem miało klauzulę: "Tajne. Specjalnego znaczenia". Położony w lesie zakład chronił podwójny pas zasieków i drutu kolczastego. W nocy z 18 na 19 listopada 1952 roku na wydziale 2000 (nowa linia produkcji trotylu) doszło do potężnej eksplozji. Z powierzchni ziemi zniknął budynek nitrowania (to proces powstawania TNT, na toluen działa mieszanina nitrująca, która składa się ze stężonego kwasu azotowego i siarkowego) - wielka żelbetonowa konstrukcja. W miejscu tego budynku powstał ogromny lej wypełniony wodą. Zniszczonych lub uszkodzonych zostało w całym zakładzie kilkadziesiąt innych budynków. Najbardziej wstrząsająca jest historia strażaków, którzy zostali wezwani na wydział 2000 jeszcze zanim doszło do eksplozji. Gdy wszyscy pracownicy wydziału w panice opuszczali miejsce pracy (nitratory stały już w płomieniach), strażacy z zakładowej jednostki ruszyli do samobójczej misji gaszenia pożaru. Po latach opowiadał mi o tym jeden z ich kolegów:

mówi Leon Miczuga - strażak w Wytwórni Chemicznej nr 9

Powołana po wypadku specjalna komisja orzekła, że w budynku eksplodowało około 100 ton trotylu.

mówi Jan Kopyciński - aparatowy w Wytwórni Chemicznej nr 9

Takiej katastrofy nie dało sie oczywiście ukryć. Eksplozję słyszała cała Bydgoszcz. W połowie dzielnic z okien powypadały szyby. Nie wolno było jednak o tym wówczas mówić. W prasie nie znalazła się najmniejsza wzmianka. Nekrologi zabitych wydrukowano po długich pertraktacjach z UB. Nie wszystkie. W ten sposób chciano ukryć rozmiary tragedii. Gdy już w wolnej Polsce związkowcy z zakładów chemicznych stawiali tablicę poświęconą polegym, uwiecznili na niej złą datę zdarzenia, brakowało też nazwisk lub imion ofiar.

Zdjęcie przedstawia właśnie miejsce tego wybuchu. Te fotografie są prezentowana po raz pierwszy po 55 latach. Wcześniej stanowiły ścisłą tajemnicę państwową, specjalnego znaczenia.