Trzej mieszkańcy Łodzi za trzy tygodnie ruszą śladami polskiego oficera, który w 1942 roku uciekł z rosyjskiego łagru. Pokonają 6 tys. km przez Rosję, Mongolię i Tybet aż do Indii. Będą podróżować łódką, konno, rowerem i na piechotę. Zajmie im to pół roku.

Łodzianie zdecydowali się na tak trudną wyprawę, bo to dla nich przygoda, wyzwanie i świadectwo patriotyzmu. Mówią też, że chcą oddać hołd wszystkim ofiarom sowieckiej niewoli. Dzięki ich pomysłowi Polacy mogą usłyszeć o polskim oficerze Witoldzie Glińskim, pomysłodawcy ucieczki z rosyjskiego łagru sprzed 68 lat. Gliński wraz z kilkoma towarzyszami po jedenastu miesiącach, na piechotę dotarł do Indii.

Jak wyglądał marsz Glińskiego i czego boją się na tej wyprawie - mówi Bartosz Malinowski

Książka o wyczynie Glińskiego nie jest w Polsce znana. W Hollywood powstaje nawet o nim film z Edem Harrisem i Colinem Farrellem w rolach głównych. Premierę zaplanowano na październik, czyli mniej więcej w momencie, w którym podróżnicy z Łodzi powinni dotrzeć do celu. Miesiąc temu odwiedzili polskiego oficera, który teraz mieszka w Anglii.

Po co to robią i jak wyobrażają sobie finał wyprawy - opowiada Tomasz Grzywaczewski

Na pytanie czego się boją odpowiadają: tego, że w nieprzewidywalnych warunkach będziemy ze sobą musieli spędzić pół roku. I że w dowolnej chwili nie będziemy mogli pójść sobie na piwo. Do pomocy będą mieli jedynie telefon satelitarny i baterie słoneczne. Ich wyprawa dojdzie do skutku dzięki pomocy sponsora. O finansowanie zwrócili się do 1500 firm w całej Polsce. Pozytywnie odpowiedziała jedna: Plus GSM.