Wyszukiwarki internetowe - takie jak np. google - budzą coraz więcej wątpliwości organizacji zajmujących się ochroną naszej prywatności. Okazuje się, że coraz więcej danych na nasz temat trafia do sieci...

Załóżmy, że podajemy komuś imię i numer telefonu, ale niekoniecznie chcemy, aby wiedział o nas więcej. Jeśli w Waszyngtonie wprowadzimy numer do wyszukiwarki, po chwili pokaże nam nie tylko imię i nazwisko, ale także adres a nawet mapkę jak najkrócej tam dotrzeć. Dotyczy to oczywiście numerów obecnych w książce telefonicznej, ale numery telefonów podaje się tam przy różnych okazjach, czasem nawet w sklepie i jeśli ktoś podsłucha wiele o nas wie.

Jak pisze dziś „The Washimgton Post” sprawa może być jeszcze poważniejsza, gdyż wyszukiwarki pozwalają czasem np. na dostęp do poufnych dokumentów, numerów konta bankowych czy kart kredytowych, czasem dokumentów medycznych, czasem wojskowych.

Rośnie armia entuzjastów, którzy wymieniają się sposobami jak legalnie dotrzeć w miejsca, o których właścicielom nawet się nie śniło, że będą ogólnie dostępne. Oczywiście nie powinny być. Problem jednak w tym, że czasem błędna konfiguracja serwera, czasem brak odpowiedniego zabezpieczenia sprawia, że coś wycieka a jeśli trafi na celownik wyszukiwarki ciężko będzie to już ukryć.

21:10