Stocznia gdańska uratowana. Jak dowiedziała się brukselska korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, w środę Komisja Europejska wyda pozytywną decyzję w sprawie zakładu: stocznia nie będzie musiała zwracać pomocy publicznej, co oznaczałoby jej upadłość. Negocjacje w tej sprawie trwały pięć lat.

Polskie Stocznie, które będą właścicielem majątku stoczni Gdynia i Szczecin, zostały zarejestrowane przez sąd - poinformował we wtorek wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik. Dodał, że spółka uzupełniła wniosek w sprawie rejestracji. Inwestor wykazał bowiem pokrycie kapitału zakładowego nowo... czytaj więcej

Przetrwanie zakładu zależało od zatwierdzenia przez Komisję Europejską planu restrukturyzacji stoczni Gdańsk.

Już z wypowiedzi unijnej komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes w lipcu w Gdańsku wynikało, że decyzja w sprawie stoczni będzie pozytywna. Udzielona stoczni Gdańsk przez rząd pomoc publiczna ma być uznana za legalną, a zakład nie będzie musiał jej zwracać, więc nie będzie ogłoszona jego upadłość. Jestem niemal pewna, że koledzy z kolegium komisarzy przyjmą tę decyzję - mówiła niedawno Kroes.

W programie restrukturyzacji, uzgodnionym z KE przez właściciela zakładu, czyli spółkę ISD, oraz Ministerstwo Skarbu Państwa, zapisano plany inwestycyjne stoczni na poziomie 600 mln zł. Firma ISD zapewniła, że rozszerzona działalność przedsiębiorstwa będzie oparta na trzech rodzajach produkcji: stoczniowej, budowie dużych konstrukcji stalowych oraz wież dla elektrowni wiatrowych, na które ma rosnąć popyt w związku z unijnymi planami redukcji emisji CO2 i przechodzenia na odnawialne źródła energii.

Zgodnie z planem, Ministerstwo Skarbu ma udzielić ISD pomocy w wysokości kolejnych 150 mln zł. Zwrotna pomoc zostałaby przeznaczona na pokrycie zobowiązań publiczno-prawnych.

Jednocześnie plan restrukturyzacji stoczni w Gdańsku przewiduje rekompensatę przyznanej pomocy poprzez ograniczenie mocy produkcyjnych, czyli likwidację dwóch z trzech istniejących pochylni: jedna pochylnia już została zamknięta, a druga ma być wyłączona z końcem roku. Był to jeden z warunków stawianych przez KE, która ma obowiązek czuwać, by pomoc państwa nie zakłócała konkurencji na wspólnym unijnym rynku.

To właśnie wystarczająco mocne gwarancje finansowania inwestycji w produkcję wież wiatrowych były ostatnim elementem do uzgodnienia w negocjacjach między KE a polskim rządem. Ostatecznie przedstawione przez resort skarbu informacje przekonały komisarz Kroes i uznała ona plan restrukturyzacji stoczni za dobry, zaś uzgodnione rozwiązania za warte podjęcia i wdrożenia.