Nawet 25 lat więzienia dla oszustów wyłudzających podatki w zorganizowanych grupach przestępczych - takie zaostrzenie kar proponuje rząd by uszczelnić system fiskalny. Państwo nie może być słabe wobec silnych a silne wobec słabych - stwierdził minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Premier Beata Szydło oraz ministrowie Paweł Szałamacha i Zbigniew Ziobro /Radek Pietruszka /PAP

Naszym celem jest walka z tymi, którzy wyłudzają pieniądze z budżetu państwa, którzy unikają wpłacania podatku oraz ochrona tych, którzy uczciwie podatki płacą - stwierdziła premier Beata Szydło na wspólnej konferencji z ministrami finansów i sprawiedliwości.

Szydło podkreślała, że "pieniądze, które nie wpływają do budżetu państwa w wyniku wyłudzania podatków, to są pieniądze, które nie mogą być przeznaczone na sprawy ważne dla nas wszystkich - na szkoły, służbę zdrowia, na realizację tych zadań publicznych, do których zobowiązane jest państwo".

Jak poinformowała, w związku z tym przygotowane zostały przez rząd, ministra finansów i sprawiedliwości konkretne rozwiązania, które będą realnie walczyły z tymi patologiami.

Koncepcję zaostrzenia kar za przestępstwa podatkowe przedstawił minister sprawiedliwości. Jak mówił Zbigniew Ziobro, gdy szkody wynikające z fałszowania faktur nie są znaczne, zagrożenie karą nadal będzie wynosić od sześciu miesięcy do ośmiu lat. W sytuacji, gdy wartość szkody jest wielka, dotyczy kwoty miliona złotych albo sprawca uczyni z popełnienia przestępstwa stałe źródło dochodu, to zagrożenie będzie nie niższe niż trzy lata, a sąd nie będzie mógł zawiesić kary. W takim przypadku maksymalnie będzie można trafić do więzienia na 15 lat.

W sytuacji wielomilionowych nadużyć kara ma zostać określona w widełkach od pięciu do 25 lat.

To już czyni różnicę w zakresie kalkulacji i myślenia sprawców na temat konsekwencji. (…) Chodzi o to, by kara oddziaływała, by kara odstraszała, była realnym narzędziem w rękach organów ścigania - ocenił minister.

Państwo nie może być słabe wobec silnych, a silne wobec słabych, tak jak to obserwujemy dziś, jak to obserwowaliśmy w czasach, kiedy rządził rząd Donalda Tuska - przekonywał minister sprawiedliwości, przywołując m.in. przykład emerytki z punktu xero, która za wykroczenia o wartości 2 groszy została ukarana grzywną w wysokości 300 zł. Tymczasem, jak dodał, w sytuacjach, gdy straty są znaczne, kary mają wymiar właściwie symboliczny - np. sprawca wyłudzenia 3 mln uzyskał karę 1,7 tys.

Jak mówił Ziobro, z danych NIK wynika, że państwo straciło w ub.r. ponad 80 mld w wyniku działania oszustów.

Również minister finansów Paweł Szałamacha podkreślał, że fałszowanie faktur było dotychczas pobłażliwie traktowane. Wielu z nas spotkało się z sytuacją, w której w internecie można znaleźć ogłoszenia typu „sprzedam koszty, sprzedam fakturę z datą z miesiąca poprzedniego bądź bieżącego”, wielu z nas dostaje e-maile, będące próbą wyłudzenia pieniędzy na podstawie faktur wystawionych za rzekomo wykonane usługi - mówił Szałamacha.

Niestety dotychczasowa praktyka wymiaru sprawiedliwości powodowała, że tego typu czyny były karane grzywną. Jeżeli porównamy to z karą, która grozi w Polsce za fałszowanie banknotów, gdzie tzw. widełki zaczynają się od 5 lat pozbawienia wolności, to widzimy, że jest zupełna dysproporcja pomiędzy tymi czynami - mówił Szałamacha.

(mpw)