Rząd będzie dopłacał do czynszu za wynajem mieszkania. Nawet kilkaset złotych miesięcznie. Jest projekt nowej ustawy o programie Mieszkanie Plus. Co jednak ważne, projekt radykalnie odbiega od obietnic składanych wcześniej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Te dopłaty nie będą dla każdego i będą ograniczone w czasie.

Zdjęcie ilustracyjne /Józef Polewka /RMF FM

Na czym polegają główne różnice? Zacznijmy od pieniędzy. Prawie dwa lata temu ówczesna premier Beata Szydło obiecywała tanie mieszkania na wynajem: Zakładamy, że czynsz wynajmu takiego mieszkania to będzie od 10 do 20 złotych za metr kwadratowy.

Dzisiaj, z projektu ustawy wynika, że takie czynsze będą, ale tylko w takich miastach jak Biała Podlaska. W największych metropoliach, to niemożliwe.

Projekt zakłada, że teraz zamiast niskich czynszów będzie program dopłat do tych czynszów. Około 30 procent.

Kolejna zapowiedź premier Szydło: Ten program jest dedykowany do wszystkich Polaków. Jest to program powszechny.

I to też się nie sprawdziło. Dopłaty będą, ale tylko dla - jak szacuje rząd - 40 procent społeczeństwa. Dla osób, które nie przekrają limitu zarobków. Dwuosobowa rodzina nie może zarabiać więcej niż 3850 złotych.

Następna zmiana polega na tym, że dopłaty będą ograniczone czasowo. Mają być wypłacane maksymalnie przez 9 lat i co więcej co trzy lata będą maleć.

Z czego wynikają te wszystkie zmiany? Z zamieszania politycznego. Poprzednia obiecywana przez rząd wersja była forsowana przez premier Beatę Szydło oraz ministra infrastruktury i budownictwa Andrzeja Adamczyka. Ich wpływy w rządzie jednak radykalnie zmalały. Teraz więc forsowana jest koncepcja premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa spółki Bank Gospodarstwa Krajowego Nieruchomości Mirosława Barszcza.

Cały projekt do przeczytania TUTAJ

Przeczytaj uzasadnienie do ustawy

(ph)