Apetyt resortu finansów zdaje się nie mieć końca. Wczoraj informowaliśmy o rządowych planach opodatkowania publicznych szkół wyższych. Podatki miałyby płacić jednak nie tylko uniwersytety i politechniki, ale i... przedszkola.

Oto suchy komunikat fiskusa, cytowany przez gazetę: Ministerstwo Finansów nie widzi szczególnych powodów wprowadzania wyjątków dla przedszkoli - ze stoickim spokojem informuje rzecznik resortu doktora Raczko. Jeśli plany Ministerstwa Finansów wejdą w życie, każde przedszkole za każdą złotówkę zysku zapłaci 19 procent podatku.

Zdaniem samorządowców, resort finansów chce w ten sposób sięgnąć do kasy gmin. To właśnie one prowadzą tego typu placówki, najczęściej dopłacając do każdego dziecka. Jeżeli zatem zdarza się przedszkolom wypracować zysk, oznacza to tylko mniejsze dopłaty od gminy, a nie na przykład początek dolce vita dla jego pracowników.

Wszystko wskazuje na to, że publiczne uniwersytety, politechniki i inne szkoły wyższe będą płacić podatki. Niedawno fiskus wpadł na pomysł opodatkowania szkół niepublicznych, teraz czas na uczelnie. Budżet państwa jest dziurawy, ale czy to najlepszy sposób na jego łatanie? czytaj więcej

Z samorządowcami rozmawiał reporter RMF, Cezary Potapczuk. Posłuchaj:

Wczoraj zawrzało z kolei w środowisku akademickim. Powodem było ujawnienie zamiarów fiskusa, który opodatkuje także wyższe uczelnie publiczne. W okresie wakacyjnym z odpowiedniej ustawy zniknęły punkty, które mówiły o zwolnieniu uczelni z podatku. Zwracali na to uwagę oburzeni rektorzy.

A jak było z przedszkolami? Czy szefowa resortu edukacji Krustyna Łybacka spotkała się w wakacje z ministrem finasów Andrzejem Raczko i otrzymała od niego taką dyrektywę? Dlaczego nie broniła kas uczelni szkół i przedszkoli przez zaborczością fiskusa? Nie chciała czy nie mogła?

Niedawno resort finansów wpadł też na pomysł, by opodatkować szkoły społeczne i prywatne. Resort uznał, że szkoły niepubliczne należy potraktować jako prywatne biznesy. A skoro te płacą podatek, to dlaczego nie miałyby tego robić prywatne szkoły czy też przedszkola?

Dlaczego rząd opodatkowuje coraz to nowe dziedziny działalności publicznej?

Dlaczego równa wszystko podatkowym nożem, jak leci? Odpowiedź jest prosta. Ponieważ szuka nowych obszarów, z których można ściągnąć podatki, by zapewnić dochody budżetowi. Tyle tylko, że w innych krajach, dokonuje się redukcji opodatkowania, by wywołać rozwój gospodarczy. U nas za to nakłada się nowe podatki.

11:40