Walka ze smogiem będzie odbywała się stopniowo. Głównie z powodów budżetowych. Tak ogłosiła na konferencji przed posiedzeniem rządu premier Beata Szydło. Wicepremier Morawiecki proponuje tańszy prąd oraz badanie spalin w samochodach, by walczyć ze smogiem. Dziś zaprezentuje swoje pomysły.

Pokaz ekonomicznego palenia w piecu na wrocławskim osiedlu Sępolno /Maciej Kulczyński /PAP

Z naszych informacji wynika, że w pierwszej kolejności wzmożone zostaną kontrole tego, czym palimy w piecach. Przyspieszone i zwiększone zostaną także dopłaty do wymiany kotłów oraz do kupowania lepszego węgla.

Jeszcze w tym roku może pojawić się także niższa akcyza na samochody hybrydowe i elektryczne.

Dopiero w kolejnych latach rząd spróbuje znaleźć pieniądze na podłączanie miejskich i podmiejskich domów do sieci ciepłowniczej oraz do dofinansowania kupowania pieców elektrycznych na wsiach.

Rząd poczeka zapewne także z wyposażeniem policjantów w aparaty do kontroli spalin oraz z wprowadzeniem zakazu wjazdu do miast dla starszych samochodów. 

Premier Beata Szydło kilka dni temu zobowiązała wicepremiera Morawieckiego do znalezienia sposobów na walkę z zanieczyszczeniem środowiska. Dziennikarze RMF FM dotarli do propozycji przygotowanych przez dowodzony przez Mateusza Morawieckiego Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów.

Domy

Pierwsze zmiany dotyczą domów. Morawiecki proponuje wprowadzenie wymogu stopniowego podłączania miejskich i podmiejskich domów do sieci ciepłowniczej centralnego ogrzewania tak, żeby nie trzeba było instalować pieców w domach.

Na wsiach z kolei mają zostać radykalnie obniżone ceny prądu, co ma zachęcać ludzi do instalowanie pieców elektrycznych.

"Rekomenduje się wprowadzenie istotnie obniżonych stawek za pobór energii elektrycznej w okresach zmniejszonego na nią zapotrzebowania, w tym poprzez zmiany w przepisach prawa energetycznego oraz budowlanego, czego efektem ma być w szczególności zachęta do instalacji zwłaszcza na terenach wiejskich pieców elektrycznych pobierających energię w okresach o obniżonej cenie" - czytamy w dokumencie.

Samochody

Wicepremier Morawiecki chce, by stacje kontroli pojazdów musiały prowadzić dokumentować jakość spalin, a policjanci obowiązkowo badali zanieczyszczanie środowiska przez samochody.

"Rekomenduje się wprowadzenia rozwiązań umożliwiających tworzenie stref niskoemisyjnych oraz okresowego ograniczania ilości samochodów w ruchu w obrębie obszarów miejskich" - napisano w rekomendacjach Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów.

Pojawia się także propozycja wprowadzenia częściowego zakazu wjazdu do niektórych części miast oraz obniżenie podatków na samochody elektryczne i hybrydowe.

Policjanci nieoficjalnie krytykują pomysł Morawieckiego

Policjanci nie są zadowoleni z nowego pomysłu wicepremiera Morawieckiego, by w trakcie kontroli drogowej policjanci badali też spaliny samochodów.

Po pierwsze - jak nieoficjalnie mówią mundurowi reporterowi RMF FM - policja nie jest od tego. Mamy strzec porządku, a nie zajmować się badaniem technicznym samochodów. Od tego są inne służby - podkreślają. Konieczność kontrolowania jakości spalin znacznie wydłużyłaby kontrolę każdego samochodu, w tym czasie policjanci mogliby zająć się łapaniem przestępców.

Drugi problem to pieniądze. Jedna profesjonalna maszyna do badania spalin to co najmniej 10 tysięcy złotych. Nieoficjalnie funkcjonariusze mówią Krzysztofowi Berendzie, że lepiej byłoby wydać te fundusze na nowe radiowozy albo zatrudnienie dodatkowych policjantów.

Oficjalnie policja nie chce komentować planów Morawieckiego.

(j.)