Po wojnie, czas na odbudowę. Irak odbudowują także polskie firmy, jednak mogą one liczyć jedynie na życzliwość, ale o specjalnym traktowaniu nie ma mowy – donoszą z Bagdadu specjalni wysłannicy RMF. Przegrywamy z Amerykanami, Francuzami i Rosjanami.

Polska wzięła udział – u boku Amerykanów, Brytyjczyków i Australijczyków – w zwycięskiej wojnie przeciwko Saddamowi Husajnowi. Niektórzy nad Wisłą liczyli więc na lukratywne kontrakty dla polskich przedsiębiorstw, Nic bardziej mylnego, o czym już przekonali się nasi reporterzy.

Jak mówią, przetargi ogłaszane są najczęściej z zaledwie kilkudniowym wyprzedzeniem, a wygrywa nie tylko ten, kto potrafi przygotować konkurencyjną ofertę, ale i zrealizować zamówienie np. w ciągu tygodnia. Tymczasem polskie firmy z powodów logistycznych są w tej chwili raczej obserwatorami walki o kontrakty w Iraku, niż uczestnikami.

Jest dużo spokojniej, ale wciąż niebezpiecznie – mówią specjalni wysłannicy RMF – Jan Mikruta i Przemysław Marzec – którzy po czterech miesiącach wrócili do irackiej stolicy. Wcześniej w Bagdadzie spędzili całą wojnę. czytaj więcej

W chwili obecnej to jest dziki wschód. To nazywa się wolnym rynkiem, ale te są równi i równiejsi. Nie wszystko my wiemy, nie wszystko wiadomo. Wiemy, że istnieje korupcja, także raczej jest to dziki wschód niż wolny rynek - mówił Marek Kubicki, przedstawiciel jednej z polskich firm.

Biznesmeni, którzy interesy z Irakijczykami robią od lat twierdzą, że w miarę normalnie będzie można działać nie wcześniej niż za 1,5-2 lata. W tym czasie swoje pozycje umacniać będą Amerykanie, Francuzi i Rosjanie. Ci ostatni np. renegocjują zawarte jeszcze za Husajna kontrakty. By odnieść sukces, nie wystarczą – jak w polskim przypadku – pojedyncze przedstawicielstwa.

Zobacz też relacje specjalnych wysłanników RMF do Bagdadu podczas wojny w Iraku, od lutego do kwietnia 2003 roku.

13:50