Zanosi się na pęknięcie w proamerykańskiej koalicji w Europie. Socjaliści, którzy przejęli rządy w Hiszpanii, grożą wycofaniem wojsk z Iraku w ciągu najbliższych miesięcy. Wygląda na to, że będziemy osamotnionym, ostatnim sojusznikiem USA w kontynentalnej Europie.

Hiszpania zbliży się teraz do Francji i Niemiec; powróci do Europy – jak mówią socjaliści. Z ich wypowiedzi wynika, że najważniejszymi partnerami Madrytu będą teraz kraje Ameryki Południowej, basenu Morza Śródziemnego i UE. Waszyngton straci w Europie ważny przyczółek.

Administracja amerykańska robi dobrą minę do złej gry. Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że wynik hiszpańskich wyborów i gorliwość, z jaką premier-elekt zapowiada realizację wyborczych obietnic, wywołała w USA sporą konsternację. Komentarze mediów sprzyjających Bushowi są jednoznaczne – wynik wyborów daje terroryzmowi zielone światło.

„The Washington Post” pisze z kolei, cytując anonimowego urzędnika Białego Domu, że administracja musi teraz jasno uświadomić światu, że nie ma miejsca na coś takiego jak indywidualne układy pokojowe z terroryzmem. Prezydent Bush nie wypowiadał się publicznie w tej sprawie, zadzwonił jednak z gratulacjami do premiera-elekta Zapatero.

Z pewną ulgą przyjęto w Stanach Zjednoczonych deklarację Warszawy i Rzymu potwierdzające niezmienne stanowisko w sprawie Iraku. Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że prezydentowi przybyło przed wyborami nowe poważne zmartwienie, którego - co gorsza - w ogóle się nie spodziewał.

Co najmniej 200 zabitych, w tym 4 Polaków i ponad 1500 rannych - to wciąż wstępny bilans zamachów bombowych w stolicy Hiszpanii, Madrycie. Do eksplozji doszło w czwartek na stacjach kolejowych w godzinach porannego szczytu. czytaj więcej

Polska z kolei powinna wyciągnąć z sojuszu z Hiszpanią nauczkę, że nie należy stawiać wszystkiego na jedną kartę; że polityka to umiejętność zawierania licznych i nieraz skomplikowanych kompromisów, a nie tylko sprawa prestiżu czy honoru; że nasz kraj leży w Europie, a nie za Atlantykiem i że najpierw tutaj trzeba próbować rozwiązywać swoje problemy.

Sprawa Nicei wprawdzie jest całkowicie przegrana, można jednak w zamian za naszą zgodę wytargować jakieś rozwiązanie, które będzie nam dawało mocną pozycję w przyszłej Unii. Zapatero także nie zrezygnuje z mocnej pozycji swojego kraju, trzeba będzie jednak szukać bardziej subtelnych rozwiązań niż alternatywy, którą daje nam hasło „Nicea albo śmierć”.

08:20