Jednorazowy dodatek do emerytur i rent, wynoszących poniżej 2 tysięcy złotych, dostaną emeryci i renciści przy tegorocznej waloryzacji świadczeń - zakłada ustawa przyjęta dzisiaj przez Sejm. Za całością ustawy głosowało 440 posłów, przeciw było dwóch, a 10 wstrzymało się od głosu. Przed głosowaniem wywiązała się w Sejmie emocjonalna dyskusja.

Na jednorazowy dodatek mogą liczyć ci, których emerytura bądź rent wynosi poniżej 2 tysięcy złotych /Marcin Bielecki /PAP

Ustawa o jednorazowym dodatku pieniężnym dla niektórych emerytów, rencistów oraz osób pobierających świadczenia przedemerytalne, zasiłki przedemerytalne, emerytury pomostowe albo nauczycielskie świadczenia kompensacyjne w 2016 roku zakłada, że dodatek dostaną wszyscy otrzymujący świadczenia emerytalne lub rentowe do 2 tysięcy złotych.

Kwoty dodatków mają być zróżnicowane w zależności od wysokości wypłacanych emerytur czy rent - 400 złotych dla otrzymujących świadczenia do 900 złotych, 300 złotych przy świadczeniu 900-1100 złotych, 200 złotych przy świadczeniach w granicach 1100-1500 złotych i 50 złotych dla otrzymujących świadczenia w wysokości 1500-2000 złotych.

Wcześniej posłowie odrzucili poprawkę PO, podwyższającą dodatek w najwyższym przedziale dochodowym z 50 do 100 złotych. Odrzucono także poprawki PSL, podwyższające dodatek we wszystkich przedziałach odpowiednio do 800, 600, 400 i 200 złotych.

Teraz ustawa trafi do Senatu.

Bezpośrednio przed głosowaniem wywiązała się w Sejmie emocjonalna dyskusja.

Marzena Okła-Drewnowicz (PO) apelowała o przyjęcie poprawki jej klubu, zakładającej, że dodatek w najwyższym przedziale, a więc przy świadczeniach powyżej 1500 złotych, wzrósłby z 50 do 100 złotych. Okła-Drewnowicz przekonywała, że to "najliczniejsza grupa emerytów i rencistów". Zwiększyliście tak bardzo deficyt budżetu, a nie chcecie dać 100 mln więcej emerytom - zwracała się do posłów rządzącego PiS.

Z kolei prezes PSL i były minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz ubolewał, że rządzący nie chcą poprzeć poprawek jego klubu i dać "1,5 mld złotych na emerytów".

Rafał Wójcikowski (Kukiz'15) nazwał natomiast propozycje PO i PSL "pobożną kiełbasą wyborczą" i "zieloną kiełbasą wyborczą". Zaapelował, by rozwiązać problem emerytur kompleksowo i by to był już ostatni dodatek.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński apelował z kolei do posłów, by nie "nakręcali" się politycznymi sporami. Nie jestem nakręcony - odpowiedział Tadeusz Cymański (PiS), który ubolewał, że w "małżeństwie emeryckim, gdy on ma 1810 złotych, a ona 1600 złotych, oboje dostaną pomoc", a inny emeryt, który "ma 2100 złotych i chorą żonę", nie dostanie.

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska nazwała propozycje PO i PSL "czysto politycznymi". Prosicie nas o szansę, wy tę szansę mieliście 8 lat - zwróciła się do posłów obu klubów. Przypomniała, że rząd PO-PSL w czasie 8 lat rządów nie zaproponował emerytom i rencistom "żadnej sensownej waloryzacji", a wydłużył jedynie wiek emerytalny kobietom i mężczyznom do 67 lat. To jest dobra propozycja na możliwości budżetu na 2016 rok - rekomendowała ustawę o dodatkach.

Dodatek, według autorów ustawy, trafić ma do 6,5 mln świadczeniobiorców. Limit wydatków na te dodatki został określony w projekcie budżetu na 2016 rok na poziomie 1,41 mld złotych. Dodatek ma być zwolniony z podatku dochodowego i składki na ubezpieczenie zdrowotne. Będzie wypłacany z urzędu, a nie na wniosek uprawnionych.

Ustawa miałaby wejść w życie 1 marca, a dodatek byłby wypłacony z marcowymi świadczeniami.

(edbie)