Ordynator oddziału dializ w szpitalu im. Kopernika w Łodzi został zawieszony w swoich obowiązkach i odesłany na bezpłatny urlop – to efekt burzy jaką wywołała informacja o podawaniu chorym na nerki nieoczyszczonego płynu do dializ. Proceder, w którym główną rolę odgrywał ordynator, trwał 5 lat. Dziennie dializowano około 80 osób.

W skład płynu podawanego pacjentom wchodziły środki chemiczne czwartej klasy czystości, które ordynator kupował jako środki klasy pierwszej - od bliskiej znajomej. Na tej transakcji zarabiali oboje.

Zawieszenie ordynatora to na razie jedyna sankcja jaką zastosowano. Prokuratura, która nadzoruje postępowanie nie zdecydowała się na razie na zastosowanie jakiekolwiek środku dozoru.

Szpital za to zareagował zdecydowanie: Jest na bezpłatnym urlopie. Nie będzie pracował w tym czasie do momentu wyjaśnienia - mówi dyrektor szpitala, Józef Tazbir.

Dyrektor zawiadomił także o sprawie Izbę Lekarską, która zbada ją pod kątem odpowiedzialności zawodowej. Jak zapewnia dyrektor, oddział dializ ma od dziś nowego szefa i funkcjonuje normalnie.

Najwięcej pracy będzie miała teraz policja. Rozważa ona przeprowadzenie ekspertyz ewentualnej szkodliwości podawanego płynu pacjentom. Bada też wątek niejasnych przetargów.

Jak dowiedziała się reporterka RMF, kierownik oddziału dializ w jednym z łódzkich szpitali podawał chorym na nerki nieoczyszczony płyn do dializy. Środki czwartej klasy czystości kupował od swojej znajomej jako pełnowartościowe składniki płynu. Według policji para współpracowała w ten sposób od... czytaj więcej

Chodzi o to, że właścicielka firmy – bliska znajoma ordynatora – w zaskakująco łatwy sposób wygrywała przetargi na dostarczanie środków. Jak obliczają policjanci, kobieta sprzedając szpitalowi środki chemiczne w opakowaniu z napisem „środki medyczne” zarabiała dziesięciokrotnie.

Ordynatorowi postawiono zarzuty narażenia życia i zdrowia pacjentów oraz utrudnianie przetargów dla korzyści majątkowych. Właścicielce firmy zarzucono z kolei złamanie prawa farmaceutycznego.

02:45