Opel, należący do zagrożonego bankructwem General Motors, może potrzebować ponad 1 mld euro kredytu, aby wybrnąć z kłopotów w czasie, gdy szuka nowego partnera. Szef GM w Europie Carl-Peter Forster powiedział, że Opel może potrzebować znaczącej linii kredytowej, jeśli miałby zostać tymczasowo objęty zarządem powierniczym - informuje "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

Niemiecki rząd nie zamierza oddać Opla za cenę jak na wyprzedaży. Takie stanowisko sformułowała niemiecka koalicja rządowa przed zapowiedzianą na poniedziałek wizytą w Berlinie dyrektora włoskiego konsorcjum Fiat, Sergio Marchionne. Włoski gigant przymierza się do przejęcia Opla. A jego prezes... czytaj więcej

Niemiecki minister gospodarki Karl-Theodor zu Guttenberg poparł pomysł zarządu powierniczego nad Oplem, jeśli GM zwróci się o ochronę przed upadłością. W takim wypadku z pomocą Oplowi mogłoby przyjść konsorcjum banków, aby zapewnić mu przetrwanie do czasu znalezienia ostatecznego rozwiązania. Guttenberg wykluczył natomiast przejęcie przez państwo niemieckie udziałów w Oplu. Zapewnił jednak, że rząd jest gotowy udzielić gwarancji kredytowych ewentualnym inwestorom.

Rząd USA dał GM czas do 1 czerwca, aby się zrestrukturyzować lub ogłosić bankructwo. Władzom w Berlinie zależy na zabezpieczeniu przyszłości Opla, który w Niemczech zatrudnia 25 tys. osób - prawie połowę europejskich pracowników GM. Włoski Fiat chce, aby GM Europe, w tym również Opel, stało się częścią światowego konsorcjum. Niemieckie związki zawodowe sprzeciwiają się zwolnieniom, które mogą wynikać z tego planu.