Ekspresowa droga do nowej opłaty drogowej. Może ona zacząć obowiązywać już po wakacjach. Jutro nad ustawą przygotowaną przez PiS będą pochylać się posłowie. Kierowcy taksówek już rozważają podwyżki, a transportowcy obawiają się los swoich firm. "W dłuższej perspektywie może to skutkować upadkami tych firm" - ostrzega Tadeusz Wilk, szef Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. Droższe ma być także pieczywo.

zdj. ilustracyjne /Michał Dukaczewski /Archiwum RMF FM

Już jutro sejmowe komisje mogą zająć się przepisami o nowej opłacie paliwowej. Potwierdza to w rozmowie z RMF FM przewodniczący Komisji Infrastruktury Bogdan Rzońca. Poseł Prawa i Sprawiedliwości mówi naszemu dziennikarzowi Marcinowi Zaborskiemu, że projektem ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych zajmą się prawdopodobnie na wspólnym posiedzeniu dwie komisje - Komisja Infrastruktury oraz Komisja Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Wcześniej na sali plenarnej Sejmu odbędzie się pierwsze czytanie projektu przepisów przygotowanego przez posłów PiS.

Ta dyskusja - zgodnie z harmonogramem sejmowych prac - ma się odbyć przed południem. Jeśli odbędzie się pierwsze czytanie, to jestem w stanie zwołać komisję jeszcze na tym jutrzejszym posiedzeniu Sejmu - deklaruje poseł Rzońca. Mówi, że to posiedzenie komisji mogłoby się zacząć około godziny 13.00.

Nie przesądza, ile czasu będzie potrzeba na prace nad przepisami, które mają wprowadzić nową opłatę paliwową. Chcielibyśmy bardzo transparentnie o tym porozmawiać ze wszystkimi posłami podczas posiedzenia - raczej połączonych - dwóch komisji - dodaje.

Jeśli Sejm zgodzi się na pomysł posłów Prawa i Sprawiedliwości, do każdego litra paliwa sprzedawanego na stacjach benzynowych będzie doliczana opłata drogowa w wysokości 20 groszy plus VAT. Politycy PiS przekonują, że dzięki temu będziemy mieli lepsze drogi i będzie na nich bezpieczniej. Wskazują, że poprzedni rząd zaplanował wiele inwestycji drogowych, ale nie zapewnił wystarczających funduszy na ich realizację.

Politycy opozycji zarzucają PiS-owi, że tych brakujących pieniędzy chce szukać teraz w kieszeniach Polaków. W uzasadnieniu do projektu przepisów o Funduszu Dróg Samorządowych autorzy przyznają, że opłata drogowa będzie "nową daniną publiczną" i "będzie miała skutki społeczne". To znaczy, że paliwa podrożeją. Choć - według autorów ustawy - ta podwyżka wcale nie musi być tak duża jak sama opłata. 

Ceny taksówek pójdą w górę

Przeciętny taksówkarz tankuje samochód do pełna cztery razy tygodniowo. To znaczy, że przez nowy podatek paliwowy każdy z nich będzie musiał zapłacić państwu dodatkowe 250-300 złotych miesięcznie.

Kierowcy taksówek mówią wprost, że ceny pójdą w górę, bo nie stać ich na swobodne oddanie państwu dodatkowych kilkuset złotych miesięcznie.

Można się spodziewać, że taryfy taksówkarskie wrosną o 20-30 groszy za kilometr.

Stracą firmy transportowe

Planowane wprowadzenie nowego podatku paliwowego przyniesie też straty polskim transportowcom. Kierowca jednego tira zapłaci przez to rocznie dodatkowe średnio 11 tysięcy złotych - tak wylicza Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

Przeciętny tirowiec rocznie przejeżdża około 140 tysięcy kilometrów. Załadowany samochód spala od 40 do 60 litrów na sto kilometrów. To powoduje, że koszty paliwa są ogromne, a teraz będą wyższe o dalsze 11 tysięcy rocznie.

Polscy transportowcy już teraz mają problemy. Maszyn jest dużo, a zamówień przybywa zbyt wolno.

Trudno będzie to w wielu przypadkach przełożyć to na cenę usługi. Trzeba będzie pozostać przy cenie jaka jest dzisiaj, czyli tak naprawdę stracą firmy transportowe, co w dłuższej perspektywie może skutkować upadkami tych firm - ostrzega Tadeusz Wilk ze zrzeszenia przewoźników, które wysyła teraz swoje wyliczenia do władz.

Droższe będzie pieczywo

Ceny pieczywa będą wyższe - zapowiadają piekarze. Piekarnie to często duże firmy, które rano muszą rozwozić pieczywo całą flotą samochodów. Około 25 samochodów codziennie wyjeżdża w trasę. Zużywamy około 5 tys. litrów paliwa (miesięcznie). Średnio licząc, będzie to około 1500-1700 złotych więcej miesięcznych kosztów, które będziemy ponosić - wylicza Wojciech Leja z jednej z podwarszawskich piekarń.

Ceny podniosą także dostawcy. Mąka, dodatki, margaryny, oleje, wszelkiego rodzaju surowce potrzebne do produkcji, są dostarczane nam przez pośredników. I oni także te ceny będą musieli podnieść. Koszt będzie musiał być przerzucony ostatecznie na konsumenta - tłumaczy Leja.


(j./łł)