"Gazociąg Nord Stream 2 to nie tylko zagrożenie energetyczne, ale przede wszystkim polityczne" - mówią dziennikarzowi RMF FM politycy Prawa i Sprawiedliwości. Właśnie tak, będziemy ten problem przedstawiać naszym partnerom na Zachodzie.

Nord Stream 2 to nie tylko zagrożenie energetyczne. "Również polityczne". Zdjęcie ilustracyjne /arch. RMF FM /

Nord Stream 2 to gazociąg biegnący po dnie Bałtyku z ominięciem Polski z Rosji do Niemiec. Politycy PiS zapowiadają, że będą chcieli uświadomić Niemcom i Francuzom, że nie mogą pozwolić sobie na rozbicie europejskiej solidarności. Chodzi o pokazanie, że budując Nord Stream 2 - Moskwa próbuje poróżnić Wschód i Zachód Europy. Przede wszystkim Polskę i Niemcy.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Piotr Naimski - typowany na nowego ministra energetyki - przypomina, że na Rosję nałożone są sankcje gospodarcze za aneksję Krymu. Berlin nie powinien więc traktować Kremla jak równego partnera.

W środę w Moskwie wicekanclerz Niemiec stwierdził, że Nord Stream 2 to dobry projekt i trzeba go szybko realizować.

Niemcy są za

W środę wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel podczas rozmów w Moskwie opowiedział się za szybką realizacją projektu budowy gazociągu Nord Stream 2. Postawił warunek, że rozbudowa magistrali łączącej Rosję i Niemcy nie może mieć negatywnych skutków dla Ukrainy. Podczas rozmowy z prezydentem Rosji Władimirem Putinem Gabriel zapowiedział, że Niemcy będą zabiegać o to, by decyzje dotyczące prawnych regulacji projektu zapadały w Niemczech, a nie w Brukseli. To pozwoli na szybką realizację projektu - powiedział wicekanclerz, który kieruje równocześnie resortem gospodarki i energetyki. Jest jeden warunek - zastrzegł polityk SPD, cytowany przez agencję dpa. Rosja musi przyczynić się do tego, by Ukraina, będąca najważniejszym krajem tranzytowym, na tym nie ucierpiała.

Na początku września przedstawiciele Gazpromu, niemieckich firm E.On i BASF-Wintershall, brytyjsko-holenderskiego Royal Dutch Shell, austriackiego OMV i francuskiego Engie (dawniej GdF Suez) podpisali prawnie obowiązujące porozumienie akcjonariuszy w sprawie budowy Nord Stream 2, nowej dwunitkowej magistrali gazowej o przepustowości 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie. Plany budowy gazociągu ma zbadać Komisja Europejska.

Projekt Nord Stream 2 budzi też obawy m.in. prezydenta Andrzeja Dudy, który uważa, że jest to inwestycja wątpliwa ekonomicznie, ale ma poważny wymiar polityczny. W jego opinii może stanowić zagrożenie m.in. dla Polski, Ukrainy czy Słowacji.

Gabriel powiedział Putinowi, że oczekuje od Rosji dalszego zaangażowania w rozwiązanie konfliktu na Ukrainie. Rosja i Ukraina powinny jego zdaniem współpracować przy realizacji porozumienia z Mińska. Za "wielki mankament" uznał fakt, iż Ukraina nadal nie może kontrolować swojej granicy z Rosją.

Jak podkreślił, w Europie i w USA istnieją siły, które nie są zainteresowane rozwiązaniem krwawego konfliktu we wschodniej Ukrainie. "Nie możemy dać im żadnych szans" - powiedział wicekanclerz. Jego zdaniem Niemcy i Europa mogą odegrać ważną rolę w rozwiązaniu kryzysów na Ukrainie i w Syrii, chociaż Rosja widzi swego głównego partnera w USA.

Gabriel jest pierwszym od maja wysokiej rangi politykiem niemieckim składającym wizytę w Rosji. 10 maja w Moskwie przebywała kanclerz Angela Merkel. Celem wizyty było złożenie hołdu żołnierzom Armii Czerwonej poległym w II wojnie światowej.

Aneksja Krymu i wojna na Ukrainie spowodowały kryzys w stosunkach niemiecko-rosyjskich. Wskutek sankcji nałożonych przez UE na Rosję ucierpiały poważnie niemieckie firmy. Obroty handlowe spadły o jedną trzecią.