W czasie gdy jedni ekonomiści biją na alarm, że wyborcze rozdawnictwo na kredyt wpędzi nas w jeszcze większe długi, inni wskazują, że masa pieniędzy niknie w szarej strefie. Kilka miliardów ubytku w dochodach budżetu to sprzedaż papierosów bez akcyzy. Według szacunków to nawet jedna czwarta rynku papierosów. Kolejne miliardy wyciekają przez nielegalną sprzedaż paliw. O skali zjawiska świadczyć może to, że mimo wzrostu gospodarczego dochody z VAT ze sprzedaży oleju napędowego, spadają. Transakcje gotówkowe pod stołem, bez podatku, szacuje się na 200 miliardów złotych. W sumie w szarej strefie giną zatem budżetowi dziesiątki miliardów złotych rocznie.

Miliardy dla budżetu giną w szarej strefie /Zdj. ilustracyjne /Archiwum RMF FM

Michał Zieliński RMF FM: Jak polska szara strefa wypada na tle Europy jako całości i naszego regionu?

Marek Rozkrut, EY: W naszym regionie szara strefa w Polsce może nie jest bardzo duża, ale jednak większa niż na przykład w Czechach, czy w zależności jak się wyszacuje na przykład w Słowenii. Natomiast pojęcie szarej strefy nie jest jednoznaczne, rożne instytucje różnie ją interpretują. Z samego tytułu wyłącznie transakcji gotówkowych, które nie są zarejestrowane, ta szara strefa wynosi 215 mld zł, to jest ponad 12 proc. PKB. W tym ujęciu, czyli dochodu narodowego, można powiedzieć ponad 12 proc. jest generowanych w szarej strefie, rozumianych jako transakcje gotówkowe, które nie zostały zarejestrowane. To oczywiście wiąże się z ogromnym ubytkiem dochodów, dochodów podatkowych.

W jaki sposób też ta strefa szkodzi gospodarce? W jaki sposób ją zakłóca oprócz tego oczywistego wyniku w postaci ubytku dochodu do budżetu?

Jednym oczywiście z elementów jest już taka czarna strefa związana z nielegalnymi produktami, jak np. z twardymi narkotykami czy też często prezentowanym często w mediach przemytem zwierząt egzotycznych, ale z punktu widzenia podatkowego ważniejsze jest np. nie rejestrowanie transakcji przez przedsiębiorstwa, które ma miejsce wtedy, kiedy nawet nie prosimy o wydanie paragonu, a sprzedawca pobiera normalna opłatę, włącznie z VAT-em, ale tak naprawdę tego VAT-u nie odprowadza, bo tej transakcji w ogóle nie rejestruje. Ważnym także elementem i ubytkiem podatkowym jest, że są transakcje produktami z przemytu. Dotyczy to w szczególności np. wyrobów tytoniowych, gdzie z tytułu samej akcyzy, można powiedzieć ubytku dochodów budżetu państwa mamy około 5 mld zł. to ponad 14 mld tak naprawdę sztuk papierosów, czy 1500 tirów, w takim wyrażeniu w pełni załadowanych papierosami. To mniej więcej mówimy o takiej skali przemycanych lub produkowanych własnymi, że tak powiem, zasobami, na miejscu, ale w sposób nielegalny, papierosów. To także handel oczywiście alkoholem. I ta są także te elementy, które powodują, że unikając podatków przedsiębiorcy w tym procederze uczestniczący w sposób naturalny ponoszą niższe koszty działalności gospodarczej. To psuje konkurencję, dlatego, że oni w tym momencie stają się o wiele bardziej atrakcyjni cenowo wobec innych podmiotów, które działają legalnie, to psuje rynek. A uczciwi przegrywają, co istotne, jeżeli ten proceder ma ogromną skalę, wówczas wielu uczciwych, czy dotychczas uczciwych, często ma wybór albo konkuruje też na tych zasadach uciekając do szarej strefy albo po prostu wypada z rynku.

We Francji w minionym tygodniu, o ile pamiętam, wprowadzono nowe regulacje, które ograniczają limit legalnej transakcji gotówkowej do 1000 euro, w innych krajach Unii Europejskiej też już takie limity istnieją, w Grecji z tego co wiem, planuje się wyznaczenie takiego limitu na poziomie zaledwie 300 euro. W Polsce też nas to czeka?

Tak naprawdę limit dotyczy często transakcji na linii przedsiębiorca - przedsiębiorca. Jeżeli chodzi o przedsiębiorca - konsument, takiego limitu wciąż nie mamy. Żeby on był skuteczny, oczywiście ten limit nie może być ustalony na zbyt wysokim poziomie. To promowanie płatności elektronicznych, płatności bezgotówkowych niewątpliwie sprzyja ograniczeniu szarej strefy. W szczególności jak idziemy do restauracji, czy do innego miejsca i płacimy kartą, ta transakcja już jest zarejestrowana i unikniecie zapłacenia podatku jest prawie niemożliwe, albo bardzo silnie ograniczone. Gdybyśmy jednak mówili o takich transakcjach jak np. związanymi z przemytem papierosów, o której wspomniałem i sprzedaży, sprzedażą takich papierosów, czy wyłudzeniem np. na rynku paliw. Takie transakcje mogą być jednak , będą dalej dokonywane np. gotówkowo, więc promowanie płatności elektronicznych nic tu nie pomoże albo jak w przypadku np. rynku paliw można wpaść w tzw. "proceder znikających podmiotów", kiedy się podstawia pewne słupy, które sprzedają paliwo, ale potem nie odprowadzają z tego tytułu VAT-u i po prostu znikają, wyparowują, zarabiając właśnie na tym VAT-cie, na tej różnicy.

Czyli wykrywanie, ściganie, kontrola przepływów pieniężnych i co jeszcze, edukacja?

Edukacja na pewno, rozwiązania systemowe, bo okazuje się często, że albo służby nie współpracują ze sobą dobrze albo też mają ograniczone prawnie możliwości przekazywania sobie wzajemnie informacji,  co prowadzi do paradoksu, kiedy służby państwowe nie mogą po prostu efektywnie działać, bo ograniczają ich inne, zewnętrzne przepisy. Jeżeli chodzi o rynek pracy  to m.in. ważnym elementem, który może ograniczać to zatrudnienie na czarno, to zmniejszenie tzw. "klina podatkowego", czyli składek i podatków nakładanych na wynagrodzenie, co powoduje, że mniej nam zostaje na rękę. Dotyczy to w szczególności osób zarabiających niewiele. O tych niskich wynagrodzeniach. Tam obniżenie tzw. "klina", czyli spowodowanie żeby te osoby więcej dostawały na rękę. Wiele z nich potrafiłoby wyjąć z tej szarej strefy, z tego nielegalnego rynku i zachęciło, umotywowało je do zatrudnienia legalnego.