„Lek dla seniora" czyli lekarstwa za złotówkę dla ludzi po sześćdziesiątce - tak miało być, ale czy będzie? Chwytliwa lub jak to określają niektórzy propagandowa zagrywka przedwyborcza ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego kurczy się z tygodnia na tydzień.

Kilka miesięcy temu minister zapowiedział, że pod koniec tego roku już 60-letni emeryci będą mogli kupować niektóre krajowe leki za złotówkę, potem okazało sie, że to prawo będą mieli tylko ci emeryci, którzy skończyli 65 rok życia. Teraz propozycje tę zawężono do osób, które skończyły 70 lat.

Według ekspertów propozycje ministra zdrowia to czyste oszustwo. Przede wszystkim leki, które mają być dostępne za złotówkę są bardzo mało popularne. Mają tylko kilkuprocentowy udział w rynku, co oznacza, że lekarze bardzo rzadko je przepisują. A przecież idea ministra była taka, by były to leki najczęściej stosowane. Poza tym niektóre z tych leków kosztują około 2 zł., a są takie, za które płaci się mniej niż 1 zł. Np. Gentomecyna kosztuje obecnie 57 groszy, a będzie kosztować złotówkę. To jest manipulacja. To jest po prostu niepoważne – mówi Irena Rej, szefowa izby farmaceutycznej.

Dlaczego natomiast Łapiński podwyższył wiek osób, którym przysługują leki za złotówkę do 70 lat? Według Ewy Kopacz z Platformy Obywatelskiej minister zdrowia bardzo dokładnie śledzi dane statystyczne dotyczące długości życia w Polsce. W naszym kraju mężczyźni przecież żyją średnio 70 lat. Kobiety trochę dłużej, bo 78.

Foto: Archiwum RMF

10:20