Grecja została uratowana przed bankructwem i otrzyma 110 mld euro, ale nie Europa, w której - jak pokazał kryzys grecki - brakuje przywództwa oraz kontroli nad politykami budżetowymi państw członkowskich - ocenia belgijski dziennik "La Libre Belgique".

Porozumienie, które zawarliśmy z Unią Europejską i Międzynarodowym Funduszem Walutowym ws. pomocy finansowej, wymaga od nas wielkich poświęceń - powiedział na nadzwyczajnym posiedzeniu rządu premier Grecji. Według Jeorjosa Papandreu, cięcia dotyczyć będą pracowników sektora publicznego i... czytaj więcej

Unia walutowa była najbardziej konkretnym przykładem konstrukcji europejskiej. Teraz będzie musiała zostać kompletnie zrewidowana, i to w kontekście trudnych oszczędności i reform - komentuje "La Libre Belgique". Kryzys grecki pokazał bowiem, zdaniem gazety, całkowity brak przywództwa w Europie, a także wielkie braki, jeżeli chodzi o kontrolę polityk budżetowych różnych krajów członkowskich.

Ministrowie finansów strefy euro zgodzili się wczoraj na zapowiadany od lutego pakiet pomocy finansowej dla pogrążonej w długach Grecji w wysokości 110 mld euro w ciągu trzech lat, do 2012 roku. Ceną za wsparcie z udziałem Międzynarodowego Funduszu Walutowego są drastyczne reformy budżetowe, do których zobowiązała się Grecja. Belgia - jak podaje inny francuskojęzyczny dziennik "Le Soir" - przekaże w ramach tego pakietu między 2,3 a 3 mld euro w ciągu trzech lat.

To jasne, że Europejczycy, a zwłaszcza Niemcy ostatecznie zgodzili się na miliardy pomocy dla Grecji tylko dlatego, by uniknąć scenariusza "a la Lehman Brothers" w USA. Pogorszenie w ostatnich dniach sytuacji na rynkach, gdzie spekulanci zaczęli atak na Portugalię i - co gorsza - na Hiszpanię, z pewnością wystraszyło Angelę Merkel. Jej dalsza wstrzemięźliwość wobec planu pomocy dla Grecji, tylko by osłabiła sytuację w strefie euro - pisze "La Libre Belgique".