Aby zreformować rynek pracy, prezydent Francji Emmanuel Macron chce sięgnąć po dekrety, i to już tego lata - pisze francuski tygodnik "L'Obs". We wtorek w Pałacu Elizejskim mają się w tej sprawie odbyć konsultacje z centralami związkowymi.

Emmanuel Macron /CHRISTOPHE PETIT TESSON /PAP/EPA

Próby zreformowania rynku pracy za prezydentury Francois Hollande'a doprowadziły do rozłamu wśród rządzących socjalistów i do masowych protestów oraz strajków organizowanych na wezwanie central związkowych.

Macron chce przyśpieszyć wdrażanie stosownych ustaw, a jednocześnie poprzedzić je konsultacjami, zarówno ze związkowcami, jak i przedstawicielami organizacji pracodawców. Dekrety pozwolą pominąć długie procedury parlamentarne i zachować oryginalny kształt ustawy, bez narzuconych przez deputowanych poprawek - wyjaśnia "L'Obs".

Parlament musi jednak najpierw wyrazić zgodę na takie postępowanie, precyzując, w jakiej sprawie i na jak długo rezygnuje z własnych uprawnień do debatowania nad projektem ustawy i przegłosowania jej. Nie jest to nowa praktyka - przypomina "L'Obs" - w V Republice stosuje się takie dekrety od 1960 roku.

W ubiegłym roku rząd premiera Manuela Vallsa zdołał doprowadzić do przyjęcia ustawy mającej uelastycznić rynek pracy i pomóc w walce z bezrobociem dopiero wtedy, gdy skorzystał z możliwości przewidzianej w art. 49 ust. 3 konstytucji, który pozwala na wprowadzenie ustawy bez poddawania jej pod głosowanie w parlamencie.

Valls skorzystał z tego przepisu, ponieważ duża część socjalistów wraz prawicową opozycją odrzucała w parlamencie projekt.

Korzystanie z dekretów nie jest jednak tym samym, co powołanie się artykuł 49. - podkreśla "L'Obs". Deputowani muszą przegłosować zgodę na wprowadzenie zmian na mocy dekretu, mogą też zagłosować przeciw ustawie w jej ostatecznym kształcie, przedstawionym przez rząd.

Przeforsowanie ustawy uelastyczniającej rynek pracy, a wcześniej debata nad nią sprawiły, że Francja była w ubiegłym roku wielokrotnie paraliżowana przez strajki.