Bank Centralny Szwajcarii przyznaje się do kapitulacji: nie stać go dłużej na bronienie niskiego kursu franka. Taki jest powód decyzji o rezygnacji ze sztucznego obniżania kursu szwajcarskiej waluty. Jej ogłoszenie doprowadziło do gwałtownego skoku kursu franka.

O 300 złotych poszła w górę rata przeciętnego kredytu o wartości 300 tysięcy złotych, zaciągniętego we frankach szwajcarskich na 30 lat. To efekt gwałtownego skoku kursu szwajcarskiej waluty. Kredytobiorcom może pomóc rząd Ewy Kopacz, ale - jak zaznacza dziennikarz RMF FM Krzysztof Berenda -... czytaj więcej

W czwartek rano za franka trzeba było zapłacić 3,56 zł. Tuż przed godziną 11, po ogłoszeniu przez Bank Centralny Szwajcarii (SNB) decyzji o uwolnieniu kursu waluty, kurs franka gwałtownie skoczył, osiągając w pewnym momencie historycznie wysoki poziom 5,19 zł. Kilka minut później nieco spadł.

Decyzja SNB, która mocno zaskoczyła analityków, wywołała chaos na rynku walutowym, a sytuacji nie uspokoiła wyczekiwana konferencja prezesa narodowego banku Szwajcarii.

Od kilku lat SNB sztucznie obniżał kurs własnej waluty. Od sierpnia 2011 roku wydał na to 260 miliardów dolarów.

Na zorganizowanej wczesnym popołudniem konferencji prasowej prezes SNB wyjaśnił, że wojna handlowa z Rosją i kryzys w Europie sprawiły, iż inwestorzy kupują franki - bezpieczną walutę - jak świeże bułeczki, podnosząc tym samym ich cenę.

Jak przyznał Thomas Jordan, Szwajcarów nie stać już na dalszą walkę z rynkiem i działanie wbrew globalnym inwestorom. Stąd decyzja o rezygnacji ze sztucznego obniżania kursu franka.

(edbie)