Bezrobocie spada. Mamy wzrost gospodarczy. Wiele firm stać na to, by zapłacić więcej swoim pracownikom. Jak przygotować się do rozmowy o podwyżkę? Kiedy się o nią starać? Michał Zieliński pytał o to Kazimierza Sedlaka, założyciela znanej firmy doradztwa personalnego Sedlak & Sedlak

BURZA MÓZGÓW RMF24, CZYLI DEBATA EKONOMISTÓW I PRZEDSIĘBIORCÓW PRZED EXPOSE EWY KOPACZ. ZAPRASZAMY NA RELACJĘ ONLINE

Twoja pensja jest zbyt niska? Chcesz poprosić szefa o podwyżkę, ale nie wiesz jak? Przez cały poniedziałek w cyklu Twoje Pieniądze w RMF FM powiemy Wam, jak skutecznie negocjować podwyżki. Przedstawimy sprawdzone sposoby na wywalczenie większych pieniędzy. Porozmawiamy z prezesami dużych firm,... czytaj więcej

Michał Zieliński: Jak dobrze przygotować się do rozmowy o podwyżkę?

Kazimierz Sedlak: Myślę, że tak jak przypadku każdych negocjacji, najważniejszą rzeczą dobre przygotowanie. Oznacza to dla mnie zebranie maksymalnie dużo informacji na temat rynku pracy, na temat wynagrodzeń na stanowisku, które się piastuje. Tutaj jest bardzo istotne sprawdzenie, czy w moim zawodzie, w firmach podobnej branży, rzeczywiście ostatnio były regulacje wynagrodzeń i czy podnoszono te wynagrodzenia.

Czyli najpierw sprawdzamy czy w ogóle mamy szansę?

Bezwzględnie. To jest tak, jak w sklepie. Sprawdzamy w internecie ceny produktów i dopiero później idziemy je kupować. Podobnie jest z wynagrodzeniem.

Jeśli mamy taką szansę to, co robimy dalej? Jak się przygotowujemy? Jakie argumenty są najlepsze?


Jak już wiemy, co się dzieje na rynku, to jest jeszcze druga bardzo ważna rzecz. To jest to, co dzieje się w przedsiębiorstwie. Bardzo ważne, by wiedzieć, czy firma się rozwija, czy też ma jakieś przejściowe problemy, czy ma dużo pieniędzy na kontach, czy też ma niespłacone kredyty. Trzecia bardzo ważna grupa informacji wpływających na skuteczność naszych negocjacji, to jest nasza wiedza, nasze umiejętności i nasze dokonania, czyli to, co wnieśliśmy do firmy. Jest sens negocjować wynagrodzenie w momencie, kiedy mamy argumenty, czyli przyjdziemy do szefa i powiemy "proszę pana w ubiegłym tygodniu, czy w ubiegłym miesiącu, czy roku sprzedałem tyle, a tyle. Dzięki mnie firma zarobiła tyle, a tyle, wierzę, że część z tego zysku będzie można przeznaczyć na moją podwyżkę".

Czy te sukcesy powinny być nieodległe w czasie, czyli stosunkowo, że tak powiem świeże?

Bezwzględnie tak. Powinno to być podsumowanie nie krótsze niż 3 miesiące. Natomiast najlepiej, żeby to było przegląd roku bądź dwóch ostatnich lat.


Można mieć na koncie gigantyczny sukces, ale przeważnie jest tak, że większość pracowników musi się chwilę zastanowić, zanim sukcesy w tym ostatnim okresie znajdą. Ile ich powinno być, żeby one robiły dobre wrażenie?

Myślę, że tu powinniśmy jak gdyby ocenić wartość, którą wnosimy do firmy, wartość korzyści, jakie firma ma z naszej pracy. Powinniśmy sobie jak gdyby ocenić, czym my się różnimy od innych pracowników.

Czyli przedstawiamy swoje sukcesy, jako sukcesy pracodawcy tak naprawdę?

To jest nasz wkład w sukcesy końcowe firmy, oczywiście, że tak, natomiast nasze sukcesy są naszymi i powinniśmy co jakiś czas, a wszystkich do tego zachęcam, robić sobie notatki, takie podsumowania mojego wkładu, tego, co ja wniosłem do firmy. Pamięć nasza jest zawodna, możemy nie pamiętać... Natomiast takie rzeczy istotne, dzięki którym firma coś zyskała, są ważne, bo później są to argumenty, z którymi trudno dyskutować. Pójście do pracy i powiedzenie, że należy mi się podwyżka - jest bardzo złym rozwiązaniem. Bo, co to znaczy należy się?

Czy warto użyć swego rodzaju szantażu? Wiedząc, że ma się mocną pozycję w firmie zasugerować, że pracodawca nie jest jedynym na rynku?

Tak. Ja wtedy bardzo prosto odpowiadam: jeżeli masz lepszą ofertę, to bądź rozsądny człowieku i skorzystaj z tej oferty. Ja ci to osobiście doradzam.

A kiedy jest najlepszy czas na to, żeby prosić o podwyżkę?

Właśnie i tutaj warto wykazać się takim zdrowym rozsądkiem, że nie należy łapać szefa w korytarzu, nie należy podchodzić do niego w momencie, kiedy jest zdenerwowany.

Czyli w piątek, przed weekendem?


Chociażby w piątek przed weekendem. Najlepiej jednak jest to zrobić z takim poczuciem, że będziemy rozmawiać w komfortowej sytuacji, że szef będzie miał dla nas czas i że będzie przynajmniej w neutralnym humorze, o ile nie w dobrym. Oczywiście zdecydowanie łatwiej jest rozmawiać z szefem, który jest w dobrym humorze.

Ile czasu najlepiej zająć?

Myślę, że rozmowa merytorycznie nie powinna zajmować dłużej niż 15 do 20 minut. Chciałbym podkreślić, warto pamiętać, żeby koncentrować się danych i faktach, bo obietnice tutaj nic nie zmienią, bo obietnica zamieni się w obietnicę, prawda? Czyli obiecujesz poprawę, a ja ci obiecuje podwyżkę.