15 tys. złotych odprawy dla odchodzących warszawskich burmistrzów, ich zastępców, prezydenta i wiceprezydenta miasta oraz marszałka i wicemarszałków województwa. W sumie z kasy stołecznych samorządów do indywidualnych kas włodarzy miasta może powędrować ponad milion złotych.

Ustawa o pracownikach samorządowych mówi, że odprawy należą się odchodzącym członkom zarządów, czyli prezydentom miast, burmistrzom gmin oraz ich zastępcom. Żegnający się z urzędem włodarze otrzymują 3-krotność swoich miesięcznych wynagrodzeń, jednak nie więcej niż 20-krotność najniższego wynagrodzenia w kraju, czyli 15 200 zł. Większość odchodzących dostanie właśnie tyle.

Prezydent Warszawy, na przykład, zarabiał 12 tys. brutto, o 2 tys. mniej otrzymywał marszałek województwa, burmistrzowie mieli 8-10 tys., nieco mniej wiceburmistrzowie i zwykli członkowie zarządu.

Dokładnie nie wiadomo, czy wszyscy odprawy dostaną. Jeśli bowiem np. burmistrz zlikwidowanej gminy Bemowo wkrótce zostanie członkiem nowego zarządu dzielnicy, to odprawa nie zostanie wypłacona. Trudno jednak na razie oszacować, ile takich osób będzie w Warszawie.

Druga tura wyborów na prezydenta w dużych miastach przyniosła sromotną klęskę SLD. Na 14 miast, w których walczyli ze sobą kandydaci lewicy i centroprawicy, aż w 11 wygrała centroprawica. Co więcej, padły tradycyjne bastiony lewicy, m.in. Łódź, Bydgoszcz i Toruń. czytaj więcej

Jeszcze bardziej skomplikowana sytuacja panuje w likwidowanym starostwie powiatowym: starosta i reszta zarządu automatycznie staje się pracownikami miasta. Prezydent może ich wprawdzie zwolnić, ale pensje i tak przez 5 miesięcy będą pobierać. A to kolejne pieniądze wydane z kasy samorządu.

Foto: Archiwum RMF

20:25