Eurodolar rozpoczął miniony tydzień od zniżek. Docierające od miesiąca do opinii publicznej sprzeczne sygnały dotyczące przyznania Grecji drugiego pakietu pomocowego sprawiły, że wzrastała awersja do ryzyka. Przejawiło się to spadkiem kursu EUR/USD poniżej poziomu 1,30, jednak kolejne doniesienia z Aten - tym razem pozytywne - spowodowały, że eurodolar powrócił powyżej poziomu 1,31 i zbliżył się do 1,32.

Choć niepewność była wyczuwalna również na rynkach długu (rozszerzyły się spready rentowności obligacji skarbowych Włoch i Niemiec) i CDS (wzrastał koszt zabezpieczenia się przed niewypłacalnością państw peryferyjnych i instytucji finansowych) to stosunkowo dobrze wypadły aukcje długu Włoch czy Hiszpanii.

Złudne okazały się nadzieje, że przegłosowanie pakietu oszczędnościowego w Grecji w minioną niedzielę zatrzyma falę spekulacji i będziemy świadkami stanowczych decyzji zarówno ze strony Aten jak i przedstawicieli troiki. Ministrowie finansów strefy euro nadal nie zatwierdzili przyznania pakietu pomocowego dla Grecji wartego 130 mld EUR, zaś negocjacje z prywatnymi wierzycielami w sprawie restrukturyzacji zadłużenia utknęły w miejscu. Ateny przedstawiają kolejne obietnice cięć w budżecie (o kolejne 300 mln EUR), aczkolwiek można powątpiewać, czy te oszczędności zostaną rzeczywiście zrealizowane. Wydaje się, że od dłuższego czasu rozmowy stoją w martwym punkcie, a Grecja ma coraz mniej czasu, gdyż 20 marca przypada termin zapadalności 14,4 mld EUR długu. Jeśli w najbliższych dniach eurogrupa nie zdecyduje o przyznaniu pakietu pomocowego (niezbędne procedury prawne z tym związane potrwają zapewne około miesiąca) to już na początku wiosny najbardziej zadłużony kraj Europy będzie zmuszony do ogłoszenia niewypłacalności. Tradycyjnie już przyszłość Grecji rozstrzygnie się zatem pod presją czasu, co nie będzie sprzyjać uspokojeniu nastrojów na rynku.

Szereg publikacji wskaźników makroekonomicznych z USA potwierdził stosunkowo dobrą koniunkturę po drugiej stronie Oceanu. Co więcej, wskaźniki wyprzedzające sugerują, że tempo wzrostu zostanie utrzymane. Wzrastały regionalne wskaźniki koniunktury: indeks Philly Fed oraz NY Empire State. Wartości obu okazały się wyższe zarówno od poprzedniego okresu jak i od prognoz. Dziś poznaliśmy dynamikę cen konsumpcyjnych w USA w styczniu. Odczyty były bliskie konsensusu. Inflacja konsumencka zgodnie z prognozami wzrosła o 2,9 proc. r/r (w grudniu wyniosła 3 proc.), zaś bazowa wzrosła 2,3 proc. (konsensus, jak i grudniowy poziom wynosiły 2,2 proc). Inflacja bazowa utrzymująca się powyżej 2 proc. r/r jest argumentem przeciw dalszemu luzowaniu polityki pieniężnej. Neutralnie wypadły dane dotyczące sprzedaży detalicznej w styczniu, która okazała się niższa od prognoz (0,4 proc. przy 0,6 proc m/m). Co więcej skorygowano grudniowe dane (z 0,1 do 0,0 proc.).

Pozytywne odczyty ze Stanów i napięcie geopolityczne w Zatoce Perskiej windują ceny ropy. Cena baryłki na nowojorskiej giełdzie zbliża się do szczytów z początku stycznia. Jednakże ropa może odbić się od maksimów (obecnie 103 USD za baryłkę na nowojorskiej giełdzie metali) i w najbliższym czasie doczekamy się odreagowania. Z kolei ceny miedzi w ostatnim czasie mocno zanurkowały. Spadek wartości tego surowca jest spowodowany głównie nierozwiązaną sprawą przyznania pomocy Grecji oraz słabego popytu na metale w Chinach.

Do czwartku złoty na fali awersji do ryzyka na rynkach osłabiał się. Wczoraj osiągnięte zostały szczyty: 3-tygodniowy dla USD/PLN (3,2670) i 2-tygodniowy dla EUR/PLN (4,24). Jednak na fali doniesień, że szanse Grecji na otrzymanie pakietu pomocowego znów są większe, kurs rodzimej waluty zawrócił kończąc tydzień umiarkowanym umocnieniem zarówno do dolara jak i do euro. EUR/PLN powracał w okolice 4,18, a USD/PLN zniżkował do 3,18. W gronie walut państw emerging markets więcej w relacji do głównych walut zyskał jedynie węgierski forint. Minione dni obfitowały w publikacje danych makroekonomicznych. Odczyt inflacji konsumenckiej okazał się bliski naszej prognozie (4,2 proc. r/r). Wzrost cen konsumpcyjnych w styczniu znów wyhamował i wyniósł 4,1 proc. r/r. Do wygasającej presji inflacyjnej przyczyniły się efekty bazy oraz umacnianie polskiej waluty. Pod koniec tygodnia poznaliśmy dane dotyczące produkcji przemysłowej. Pomimo spadku o 5,1 proc. m/m produkcja w ujęciu rocznym wzrosła o 9 proc. Jest to wyższy odczyt od prognoz (8,8 proc.) i poprzedniego okresu (7,7 proc). Taki wynik to zasługa m.in. wzrostu zamówień na niemieckie auta w grudniu. W minionym tygodniu spadała rentowność polskich obligacji. Obecnie rentowność 10-letnich papierów skarbowych testuje minima z września ubiegłego roku. Warto również nadmienić, że po ostatnim odczycie inflacji CPI, której dynamika zgodnie z naszymi oczekiwaniami wyhamowała, obniżyła się nieco wycena przyszłych rynkowych stóp procentowych.

Sporządził:

Marcin Kaczorowski

Departament Analiz

DM TMS Brokers S.A.