​"Chciałem pomóc najbiedniejszym" - w ten sposób minister energii Krzysztof Tchórzewski tłumaczy dlaczego - wbrew premierowi - forsował złagodzenie wprowadzanych limitów na zawartość w węglu trującej siarki, popiołu i wilgoci.

Zdj. ilustracyjne / Andrzej Grygiel /PAP

Minister twierdzi, że natychmiastowe wprowadzenie - w imię walki o czyste powietrze - wysokich limitów jakości węgla, podniesie jego cenę. To według Tchórzewskiego sprawi, że wielu ludzi nie będzie na to stać.

Takiego jednorazowego ruchu w tej dziedzinie nie da się uczynić z punktu widzenia tej grupy ludzi, których ocenia się, że żyją w ubóstwie - mówił. Dodaje, że droższy węgiel tylko pogorszy jakoś powietrza, bo ludzie będą palić śmieciami.

Bardzo wiele odpadów idzie na spalanie, co ciekawe są nawet przywożone z zagranicy - zaznaczał.

Z tego właśnie powodu minister Tchórzewski chce przekonywać premiera Mateusza Morawieckiego do spowolnienia tych zmian lub pomocy dla najuboższych.

Resorty od ponad roku przygotowywały przepisy o minimalnej dopuszczalnej jakości sprzedawanego w Polsce węgla. Wszystko w rządzie wydawało się ustalone, ale nagle Ministerstwo Energii zrezygnowało z ograniczenia ilości trującej siarki w węglu, a także z limitów zawartości popiołu i wilgoci. To poluzowanie miało pomóc polskim kopalniom sprzedawać gorszy węgiel.

Minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz zapowiadała dzisiaj, że będzie korekta projektu ustawy o jakości węgla. 

(az)