Rząd ma dzisiaj ogłosić założenia nowego podatku: tzw. daniny solidarnościowej. Mają ją płacić najbogatsi na rzecz potrzebujących, między innymi osób niepełnosprawnych.

Zdjęcie ilustracyjne /Monika Kamińska /RMF FM

Jak już wcześniej zapowiedział premier Mateusz Morawiecki, daninę solidarnościową ma płacić pół procent najlepiej zarabiających Polaków. Będą to zatem osoby, które rocznie zarabiają powyżej 300 tys. złotych brutto, czyli miesięcznie dostają "na rękę" co najmniej 17 tys. złotych.

Na razie nie wiadomo, jak wysoki będzie to podatek. W poniedziałek jeden z ministrów mówił o kwocie kilkuset złotych rocznie.

Szczegóły mamy jednak dopiero poznać.

We wtorek, po posiedzeniu Rady Ministrów, odbędzie się konferencja prasowa, na której zostaną przedstawione szczegóły dotyczące daniny solidarnościowej oraz konkretnych propozycji dla środowisk osób niepełnosprawnych - informował w poniedziałek szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk.

Warto zauważyć, że rząd konsekwentnie używa w tej sprawie określenia "danina", a nie "podatek". "Danina" - jak komentuje dziennikarz RMF FM Krzysztof Berenda - lepiej brzmi, a żaden rząd nie lubi przyznawać, że podnosi podatki. Poza tym - zauważa nasz dziennikarz - podatki dochodowe łatwo jest bogatym omijać - a tego rząd chce uniknąć.

Zaczęło się od protestu niepełnosprawnych i ich opiekunów Sejmie

Przypomnijmy, że pomysł wprowadzenia tzw. daniny solidarnościowej, która miałaby wesprzeć między innymi osoby niepełnosprawne, premier Mateusz Morawiecki ogłosił po tym, jak blisko miesiąc temu niepełnosprawni i ich opiekunowie rozpoczęli protest w Sejmie. W gmachu przy Wiejskiej stawili się z dwoma podstawowymi postulatami: podniesienia renty socjalnej do wysokości najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy i wprowadzenia 500-złotowego dodatku rehabilitacyjnego.

Pierwszy z postulatów został już spełniony: w środę Sejm uchwalił ustawę, która zakłada, że renta socjalna dla osób niepełnosprawnych wzrośnie z 865,03 zł do 1029,80 zł, a wczoraj prezydent Andrzej Duda ją podpisał.

W sprawie drugiego postulatu - dotyczącego 500-złotowego dodatku - porozumienia wciąż nie ma, a protest w Sejmie trwa.

Z kolei do pomysłu daniny solidarnościowej, przedstawionego przez Mateusza Morawieckiego na spotkaniu z protestującymi 20 kwietnia, ci ostatni od początku odnosili się sceptycznie.

(ak, e)