Amerykański prezydent, który liczy na przyjęcie swojego projektu budżetowego przez Kongres, wezwał lobbystów na parlamentarny pojedynek. Ambitny plan Baracka Obamy, który przewiduje m.in. zniesienie rządowych subsydiów dla farmerów, ulg podatkowych dla sektora naftowego i reformę systemu ubezpieczeń zdrowotnych, niemal na pewno spowoduje gwałtowne reakcje wpływowych grup interesów.

Budżet na 2009 roku, który prezydent USA Barack Obama ma dziś przedstawić przewiduje deficyt wysokości 1,75 biliona USD - informuje Reuters, powołując się na przedstawicieli administracji, którzy zastrzegli sobie anonimowość. czytaj więcej

Wiem, że kroki te nie zyskają aprobaty lobbystów i specjalnych grup interesów - stwierdził Barack Obama w wystąpieniu radiowym. Wiem, że szykują się oni do walki. Mój komunikat dla nich brzmi: ja też - dodał amerykański przywódca.

Według projektu nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, 5 proc. najbogatszych obywateli kraju, musiałoby zapłacić w ciągu najbliższych 10 lat bilion dolarów podatków, podczas gdy gorzej zarabiający uzyskaliby zniżki podatkowe. Zamożne grupy interesów, jak firmy ubezpieczeniowe i farmaceutyczne, banki, lobby rolnicze i przemysł naftowy będą protestować. Same tylko firmy naftowe muszą się liczyć ze zlikwidowaniem ulg podatkowych rzędu 30 miliardów dolarów.

Przeciwnicy zmian użyją zapewne wszystkich środków, by projekt budżetu nie przeszedł przez Kongres w kształcie przedstawionym przez Obamę. Plany prezydenta już głośno krytykują republikańscy parlamentarzyści. Jego projekt pakietu pomocowego dla gospodarki zyskał w Kongresie tylko trzy głosy republikanów.