Wartość rubla spadła do poziomu najniższego od początku 2016 roku i wciąż tracą rosyjscy miliarderzy. To efekt ostatnich amerykańskich sankcji obejmujących oligarchów bliskich Władimirowi Putinowi, urzędników oraz przedsiębiorstwa. Objęto nimi 14 firm oraz 24 osoby, w tym miliarderów Olega Dieripaskę czy Wiktora Wekselberga. Następne tąpnięcie rosyjskiej gospodarki może nastąpić w chwili, gdy będzie narastał konflikt rosyjsko-amerykański w sprawie Syrii.

Prezydent Rosji Władimir Putin /SERGEI ILNITSKY/POOL /PAP/EPA

Szacuje się, że bliscy Władimirowi Putinowie oligarchowie oraz ich firmy straciły około 17 miliardów dolarów w parę dni.

Już pojawiają się plany jak obejść sankcje. Aluminiowy koncern Rusal, kontrolowany przez Dieripaskę, chce zastosować opcję irańską i przejść na rozliczenia w euro. Tym sposobem chce uciec od możliwości kontrolowania dolarowych transakcji przez władze USA. Objęty sankcjami Iran sprzedawał towary na przykład za złoto czy japońskie jeny. Premier Dmitrij Miedwiediew mówił w Dumie, że Rosja pozbawiła się iluzji wobec Zachodu.

Wbrew rozsądkowi, i w Ameryce, i w Europie, uporczywie zaczęli nam narzucać rolę wroga - stwierdził rosyjski premier.

Władze przekonują, że sytuacja w Rosji jest stabilna, jednak szef Dumy Wiaczesław Wołodin zaproponował, że straty oligarchów może pokryć budżet, czyli wszyscy Rosjanie. Taki krok raczej nie przysporzyłby popularności władzy w kraju, gdzie większość zarabia mniej niż Polacy czy Chińczycy.

Rosję na razie ratuje wysoka i nieznacznie rosnąca cena ropy naftowej, bowiem Rosja wbrew deklaracji jest bardzo silnie uzależniona od sprzedaży ropy i gazu. Propaganda rządowa przekonuje, że nastąpił rozkwit rosyjskiego rolnictwa. Jednak dane za 2017 rok wskazują, że Polska zarabia znacznie więcej na eksporcie niż ogromna terytorialnie Rosja. Różnica wynosi parę miliardów euro na korzyść Polski.

(ł)