"Przygotowujemy projekt umożliwiający wystawienie na aukcjach państwowych spółek poniżej wartości księgowej" - mówi reporterowi RMF FM Krzysztofowi Berendzie wiceminister skarbu Adam Leszkiewicz. Rada Ministrów zmienia prawo prywatyzacyjne, żeby - jak tłumaczy - szybciej sprzedać państwowe spółki.

Krzysztof Berenda: Na czym ma polegać projekt, który umożliwia wystawienie na aukcjach państwowych spółek poniżej wartości księgowej?

Posłuchaj rozmowy z Adamem Leszkiewiczem

Adam Leszkiewicz: Cały czas szukamy sposobów na usprawnianie procesów prywatyzacyjnych. Polega to generalnie na szukaniu i identyfikowaniu barier, które ograniczają zainteresowanie inwestorów naszymi aktywami i utrudniają sprzedaż. Mamy plan prywatyzacyjny, wiemy mniej więcej jak on jest realizowany - jeżeli chodzi o przychody i ilość projektów realizowanych, co nie zmienia faktu, że jak się popatrzy na szczegóły, to w wielu projektach zainteresowanie inwestorów jest minimalne lub go prawie nie ma. Aukcje są dobrym przykładem. Przy aukcjach cały czas szukamy sposobów na usprawnienie tego narzędzia. Wprowadzone kilka lat temu, najpierw w odniesieniu do pakietów do 10 %, później pierwsza nasza zmiana polegająca na tym, że na aukcjach możemy wystawiać spółki już także do 100 % naszych udziałów lub naszych akcji. W maju tego roku Rada Ministrów wprowadziła takie rozwiązanie, które wprowadza mechanizm obniżania ceny na aukcjach. Natomiast teraz podejmujemy kolejny krok, mamy aukcje i przetargi. Przy przetargach możemy schodzić i badać tak na prawdę wartość rynkową danego aktywa poniżej wartości księgowej, przy aukcjach zgodnie z zapisem w ustawie o komercjalizacji prywatyzacji do tej pory było to niemożliwe. Statystyka pokazuje, że te aukcje wychodzą nam średnio - skuteczność ledwo przekracza 10 %. Wystawiliśmy do tej pory w roku 2010 około 140 spółek na aukcjach, z czego zbyliśmy kilkanaście. To pokazuje, że trzeba w obrębie tego narzędzia szukać takich mechanizmów, które nam pozwolą likwidować bariery i zainteresować inwestorów w większym stopniu aukcjami. Bo jest to proste narzędzie, ale są pewne bariery, które ograniczają popyt.

Krzysztof Berenda: Czyli jeśli jakaś spółka będzie wystawiana poniżej wartości księgowej, mówimy o cenie wywoławczej? Czy będzie jakaś cena minimalna, poniżej której transakcja nie dojdzie do skutku? Czy też to będzie cena startowa i jakakolwiek nie zostanie wylicytowana, tak ta spółka zostanie sprzedana?

Adam Leszkiewicz: Do tej pory w przetargach tej bariery w postaci wartości księgowej nie było i nie mieliśmy zarzutu, że sprzedawaliśmy spółkę za bezcen. My oczywiście z wielką starannością podchodzimy do wycen i podchodzimy także do kształtowania ceny wywoławczej i na pewno nie jest tak, że chcemy byle jak i byle szybko sprzedać każdy podmiot, po to żeby z niego wyjść. Wartość księgowa, to nie jest wartość rynkowa, to jest historyczna wartość brana z analiz bilansu i kształtowana wynikami spółki na dany okres. Natomiast zupełnie czym innym jest wartość rynkowa, czyli to po ile dany podmiot się sprzedaje, po jakiej cenie cieszy się zainteresowaniem inwestorów i o to głównie chodzi, żeby nie kształtować wartości firm po wartościach historycznych, tylko po aktualnej wartości rynkowej. Dokładnie taki mechanizm funkcjonuje na giełdzie papierów wartościowych. To inwestorzy określają, po ile dzisiaj kupują lub sprzedają akcje, aktywa danej firmy.

Krzysztof Berenda: Kto będzie decydował czy daną spółkę wystawić poniżej tej wartości księgowej? Czy będzie jakieś zabezpieczenie, które będzie w przyszłości zabezpieczało przed jakimiś nadużyciami, na przykład zbyt na nim, sprzedaniem jakiejś wartościowej spółki? Kto będzie zabezpieczał?

Adam Leszkiewicz: Oczywiście te decyzje podejmuje minister skarbu państwa. Cały aparat urzędniczy pracuje w określonej procedurze i według tej procedury kształtujemy cenę wywoławczą, na przykład na aukcjach dla danych podmiotów. Wspomniałem o tym mechanizmie obniżania ceny do 15 %. Jest taka możliwość, jeżeli wystawiamy spółkę i nie ma zainteresowania, to następnym razem możemy obniżyć tą cenę do 15 %. Do 15 % tak, że to jest bardzo różnie, w zależności od sytuacji ekonomicznej, od wyników finansowych, od tego na ile szybka prywatyzacja uratuje dany podmiot, nie ma takiej możliwości i nie zdążyło nam się do tej pory, żebyśmy schodzili bardzo nisko w wycenie danego podmiotu i za przysłowiową "złotówkę" sprzedawali podmiot. Nikt z nas ani tego nie chce, ani nie będzie podejmował takich prób, bo nie o to chodzi. Szukamy właściwego mechanizmu dla wyceny rynkowej dla danego podmiotu. Jeżeli widzimy, że nawet przy obniżonej wartości tego zainteresowania nie ma, to wtedy wstrzymujemy się z prywatyzacją, restrukturyzujemy spółkę, szukamy innych sposobów, czasem także zmierza to w stronę likwidacji. Wartość likwidacyjna, na przykład jest taką barierą, gdzie trudno by było sprzedać nam spółkę poniżej wartości likwidacyjnej. Skoro ta wartość likwidacyjna określa, że więcej uzyskamy wtedy, kiedy likwidując dany podmiot, sprzedajemy poszczególne składniki osobno. Więc jeżeli szukamy takich barier, które obok wartości księgowej powodują, że nie sprzedajemy danej firmy za "złotówkę", to na przykład wartość likwidacyjna jest takim kryterium.

Krzysztof Berenda: Proszę podać przykład jakichś firm, które będą albo będą mogły być sprzedawane w tym trybie?

Adam Leszkiewicz: Aukcje są na bieżąco, tak jak mówię, sto kilkadziesiąt aukcji organizowanych w tym roku. W związku z tym, my cały czas te podmioty mamy w obrocie. I do kolejnych podmiotów, jak Rada Ministrów przyjmie ta nowelizację, to jest nowelizacja ustawy, to musi iść do parlamentu, więc pewnie to dopiero za kilka miesięcy jest szansa, żeby taki mechanizm został wprowadzony w życie i dopiero w 2011 roku byśmy go próbowali zastosować.

Krzysztof Berenda A to mogą być jakieś uzdrowiska, PKS, tego typu firmy, które są nie do końca rentowne albo które ciężko sprzedać.

Adam Leszkiewicz To są raczej małe podmioty. To są takie podmioty, które juz kilka razy wystawialiśmy. Proszę pamiętać, że my mamy własne wyceny w odniesieniu do każdego podmiotu robione przez zewnętrznych doradców. Co oznacza, że zaczynamy zawsze wystawiać spółkę od tych większych pułapów i szukamy zainteresowania inwestorów na tym większym poziomie. Chodzi mi o to, że nie od razu szukamy na minimalnym poziomie, tylko staramy sie sprzedać spółkę jak najlepiej zobaczymy, co w przyszłym roku będziemy mieć nie sprzedane i do tych spółek zastosujemy ten mechanizm. Metoda odrzucania uzdrowiska na przykład nie sprzedajemy w formie aukcyjnej tylko w formie zaproszenia i negocjacji w związku z tym już automatycznie cały ten obszar spółek odpada i musielibyśmy tak po kolei analizować pewne podmioty. Generalnie to dotyczy bardzo nie dużych spółek, tych najmniejszych w naszym portfelu, tam gdzie wybieramy najprostsze formy sprzedażowe, bo sytuacja firmy na to pozwala. Nie ma wielkiego zatrudnienia, nie ma wielkiego majątku.

Krzysztof Berenda Czyli tam, gdzie aukcja się pewnie nie udała do tej pory, tak? A czy majątek stoczniowy może być w ten sposób sprzedawany? Ta pozostała na przykład część?

Adam Leszkiewicz Nie. Majątek stoczniowy jest określony ustawą kompensacyjną i to ona określa procedury związane z przetargami. Te zapisy dotyczyć będą tylko i wyłącznie spółek skarbu państwa, a nie na przykład majątku postoczniowego, którym dzisiaj zarządza zarządca kompensacji.

Krzysztof Berenda A co będzie dalej z tym majątkiem stoczni, na którego teraz nawet nie ma chętnych. Mówimy o tych 13 z 20 przetargach, bo czas jest do końca marca 2011 na sprzedaż - z tego, co pamiętam. Co dalej z tym będzie? Bo już słyszałem, że w listopadzie, tak pan mówił, że ma być kolejna próba przetargu, czy jest jakaś szansa na przyspieszanie tego, albo sfinalizowanie nim ten termin minie?

Adam Leszkiewicz Rzeczywiście realizujemy decyzje Komisji Europejskiej, realizujemy ustawę kompensacyjną i taki graniczny dla nas czas, do kiedy powinniśmy skończyć realizację ustawy, to jest 31 marca przyszłego roku. Na ile się da, to do tego czasu będziemy jeszcze organizować kolejne przetargi i aukcje po to, żeby znaleźć inwestorów chętnych na poszczególne składniki majątkowe. Jeżeli chodzi o Gdynię w tej chwili 15 września będziemy mieć kolejny przetarg. Wczoraj minął termin wpłacania wadiów i sytuacja nie jest zła, jeżeli to się oczywiście potwierdzi, bo od wpłacenia wadiów jeszcze droga daleka do udziału w licytacji, ale wygląda na to, że chyba tylko jeden ze składników majątkowych nie znalazł w ogóle zainteresowania inwestorów. Na pozostałe, mamy wstępne zainteresowanie, więc jest duża szansa na to żebyśmy w Gdyni powoli kończyli proces sprzedaży składników majątkowych.

Krzysztof Berenda Zarządca kompensacji mówił, że były zgłoszenia tylko do siedmiu z dwudziestu przetargów.

Adam Leszkiewicz: Tam zostały ruchomości jeszcze, ja mówię o nieruchomościach, bo to jest najważniejsze i zawsze na tym skupiamy naszą uwagę. Zostały jeszcze ruchomości, ruchomości rozumiemy przez to jakieś blachy, rury, tego typu sprzęt dawniej używane do produkcji statków na różnym etapie. Natomiast na te najważniejsze składniki nieruchomościowe jest zainteresowanie, zobaczymy, jak dalej będzie. I jeżeli nam się nie uda, a podejmiemy jeszcze w listopadzie taką uproszczoną formę aukcyjną, to jest trzeci raz, zawsze mamy taką procedurę, że organizujemy najpierw rodzaj licytacji w formie przetargu, to oznacza dosyć długi czas, osiem tygodni, na zainteresowanie inwestorów, oni mogą oglądać itd. Dopiero około tygodnia przed terminem można wpłacać wadia, składać oświadczenie rejestracyjne. A potem, jak nie ma zainteresowania, to robimy taką uproszczoną formułę aukcyjną, gdzie ten czas na oglądanie majątku, czyli tak dogrywkę jest krótszy, wynosi tydzień. Pod koniec listopada dla Gdyni chcemy zrobić taki rodzaj dogrywki i zobaczymy, co wtedy będzie. Jeżeli chodzi o Szczecin, no to organizowaliśmy taki przetarg w lipcu, nie udało się. Zrobimy dogrywkę, pewnie gdzieś też w listopadzie.

Krzysztof Berenda: Też taką uproszczoną?

Adam Leszkiewicz: Też taką uproszczoną. Jeżeli się nie uda, no to będziemy kończyć powoli proces kompensacji i po marcu 2011 roku, mamy pewne środki zgromadzone dla wierzycieli, bo o to chodziło w tej ustawie, sprawę jakby przejmuje sąd, wyznaczy syndyka do zarządzania tym majątkiem i to syndyk wtedy już będzie w normalnych regułach, zgodnie z polskim prawem próbował znaleźć nabywców na poszczególne składniki nie sprzedane w ramach ustawy kompensacyjnej.