Google musi usuwać z wyników wyszukiwania linki dotyczące danych osobowych osób prywatnych, jeśli zechce tego sam zainteresowany, a informacje go dotyczące są "nieistotne lub nieaktualne" - orzekł we wtorek Trybunał Sprawiedliwości UE.

Dotychczas internetowy gigant bronił się przed wymazywaniem niektórych wyników wyszukiwania, określając takie praktyki jako cenzurę. Twierdził, że nie kontroluje danych, ale jedynie udostępnia szukającym informacje, które i tak są dostępne w internecie.

Z perspektywy wyszukiwarek i wydawców internetowych wyrok rozczarowuje. Jesteśmy bardzo zaskoczeni, że tak znacznie różni się od opinii rzecznika generalnego, a w tym od ostrzeżeń i konsekwencji, które wcześniej wskazał. Potrzebujemy teraz czasu na jego przeanalizowanie - poinformował rzecznik prasowy Google Polska Piotr Zalewski.

W czerwcu ubiegłego roku rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE w opinii poprzedzającej wyrok Trybunału w tej sprawie uznał, że Google nie musi usuwać z indeksów wyszukiwania danych osoby, która się tego domaga. Przepisy unijne nie przewidują "prawa do bycia zapomnianym".

Katarzyna Szymielewicz z fundacji Panoptykon, zajmującej się problematyką przestrzegania prywatności i praw obywatelskich, powiedziała, że wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, może budzić pewne obawy, bo może zmusić wyszukiwarki do cenzurowania np. na wniosek zainteresowanych osób, informacji, które pojawiają się na stronach internetowych prowadzonych przez tzw. podmioty trzecie (nie samą firmę Google).

To zaskakujące, że Trybunał nałożył na firmę Google i inne wyszukiwarki obowiązek rozstrzygania sporów o informacje, które są publikowane na stronach prowadzonych przez inne podmioty, i reagowania na wnioski osób lub firm, które mają problem z takimi publikacjami. Skutki orzeczenia w tym zakresie są trudne do przewidzenia - zaznaczyła w rozmowie Szymielewicz.

Dodała jednak, że jej zdaniem nie ulega wątpliwości, iż firma Google powinna ponosić odpowiedzialność w tym zakresie, w jakim sama przetwarza dane osobowe - np. kiedy wykorzystuje informacje o swoich użytkownikach do ich profilowania lub konstruowania podpowiedzi.

W tym kontekście kluczowym elementem wyroku jest uznanie, że Google może podlegać europejskim przepisom o ochronie danych osobowych. Mimo że formalnie ma siedzibę w USA, to prowadzi działalność gospodarczą na terenie Unii, np. w postaci sprzedaży reklam i w tym kontekście przetwarza dane Europejczyków. To może być furtka do wyegzekwowania wyższych standardów także w kwestii polityki prywatności w innych serwisach Google, np. poczcie elektronicznej
- zaznaczyła Szymielewicz.

Wtorkowe orzeczenie Trybunału oznacza poparcie dla tzw. prawa do bycia zapomnianym (right to be forgotten), czyli prawa konkretnych osób do wymazania z obiegu publicznego dotyczących ich informacji. Trybunał w Luksemburgu zaznaczył, że osoba ma prawo poprosić o usunięcie danego wyniku wyszukiwania, jeśli kieruje on do informacji na jej temat, które są "niepełne, nieistotne lub nieaktualne".

Operator wyszukiwarki internetowej jest odpowiedzialny za przetwarzanie danych osobowych, które pojawiają się na stronach internetowych publikowanych przez osoby trzecie -
podkreślił sąd w komunikacie prasowym. Powołał się przy tym na unijną dyrektywę o ochronie podstawowych praw i wolności osób fizycznych.

Wniosek o usunięcie konkretnego wyniku wyszukiwania można zgłosić operatorowi, a jeśli ten nie nada sprawie dalszego biegu, można zwrócić się do właściwych organów o nakazanie takiego działania - orzekł Trybunał.

Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE zapadło w sprawie skargi, jaką w 2010 r. obywatel Hiszpanii złożył przeciwko Google w hiszpańskiej agencji ochrony danych AEPD. Narzekał on, że w wynikach wyszukiwania po wpisaniu jego imienia i nazwiska Google odsyłał do artykułów prasowych sprzed 16 lat, które dotyczyły licytacji jego nieruchomości za długi. Hiszpan argumentował, że dług spłacił i nie chce, by jego nazwisko było wciąż łączone z tamtą sprawą. Trybunał przychylił się do jego stanowiska.

W 2012 roku Komisja Europejska zaproponowała reformę unijnych przepisów z 1995 r. dotyczących ochrony danych. Nowe regulacje mają zwiększyć kontrolę użytkowników nad ich danymi w internecie i przewidują m.in. prawo do bycia zapomnianym.

(jad)