Rio de Janeiro będzie w najbliższych latach gościć dwie największe imprezy sportowe na świecie. W 2014 roku na brazylijskich stadionach rozegrane zostaną mistrzostwa świata, a dwa lata później odbędą się tam igrzyska olimpijskie. W drugim co do wielkości mieście w Brazylii brakuje jednak miejsc hotelowych. Do 2016 roku ich liczba ma zostać zwiększona z 25 tysięcy łóżek o sto procent.

W Rio de Janeiro, które znane jest przede wszystkim z karnawału, jest obecnie 180 hoteli, które spełniają wymogi FIFA i MKOl. W ciągu trzech lat liczba miejsc noclegowych wzrośnie w nich z 25 do 50 tysięcy, zgodnie z wymogami igrzysk. Nadal będzie to jednak niewiele w porównaniu do Londynu. Brytyjska metropolia oferowała kibicom w ubiegłym roku 110 tysięcy miejsc.

Władze Rio de Janeiro stawiają na przekształcenie małych rodzinnych hoteli, w których pokoje są obecnie często wynajmowane na kilka godzin, w standardowe, znane na całym świecie motele. Mają więc zniknąć ogromne łóżka i czerwone wyposażenie wnętrz, a ich miejsce zajmą standardowe meble i przestronne recepcje.

Wojna z oszukującymi taksówkarzami i przewoźnikami

Brazylijczycy w połowie grudnia zaczęli także walczyć z oszukującymi turystów taksówkarzami i właścicielami busów. Jak donosił lokalny dziennik "O Globo", zależy im na tym, by działania oszustów nie zniechęciły gości podczas mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich. Działania podejmowane w tej sprawie zostały objęte kryptonimem "Taxi legal". 

Mafijne układy taksówkarzy i kierowców busów sprawiają, że ceny kursów w słynnym brazylijskim mieście są naprawdę astronomiczne. Podróż z portu morskiego lub lotniczego na słynną plażę Copacabana kosztuje 125 dolarów. Cena jest tak wysoka, bo kierowcy obwożą niezorientowanych turystów niemalże po całym mieście.

Z kolei właściciele busów nie jeżdżą zgodnie z rozkładem jazdy. Czekają, aż zbierze się komplet piętnastu pasażerów, by zmaksymalizować zyski, zamiast rozpoczynać kurs o wyznaczonej godzinie. Cena za przejazd jednej osoby wynosi 30 dolarów.