Udawał fikcyjnego inspektora policji, przyjmując nazwisko rywala Sherlocka Holmesa. Pójdzie za to do więzienia. Mowa o brytyjskim oszuście z ograniczoną wyobraźnią.

Muzeum Sherlocka Holmesa (zdj. ilustracyjne) /PAP/Photoshot

Twórca Sherlocka Holmesa, sir Arthur Conan Doyle, zwykł mawiać, że "przestępstwa są powszechne, ale logika nie". To zdaje się potwierdzać przypadek 24-letniego Brytyjczyka. Aaron Cowan podawał się za inspektora Grega Lestrade’a - literackiego pracownika Scotland Yardu. W powieściach brytyjskiego pisarza jest on drugoplanową postacią stworzoną dla uwypuklenia geniuszu Sherlocka Holmesa.

Oszust dysponował specjalnie spreparowanym identyfikatorem na to nazwisko i działał na południu Anglii. Jego metoda była prosta - konfiskował w lombardach rzekomo skradzione telefony i sprzedawał je w innych punktach. Tropił także fałszywe banknoty, które wcale nimi nie były, gdy trafiały do jego kieszeni. Brytyjczyk wykonywał nawet na miejscu prosty test chemiczny, by przekonać właścicieli sklepów, że jest specjalistą w identyfikowaniu falsyfikatów.

Kariera oszusta dobiegła końca, gdy jedna z ofiar zorientowała się, że nazwisko, jakim się posługuje, pojawia się w powieściach o Sherlocku Holmesie. Takiego rozwoju wypadków fałszywy inspektor nie przewidział. Został skazany przez sąd na 5 lat więzienia.

(mpw)