Ludzie, którzy używają wulgaryzmów są... elokwentni. To zaskakujący teza wysunięta przez amerykańskich naukowców, którą opublikowano w renomowanym czasopiśmie "Language Science".

Zdj. ilustracyjne /Alamy/Catchlight Visual Services / Alamy Stock Photo /PAP

Zaskakujący wniosek wysnuto na podstawie lingwistycznego eksperymentu. Jego uczestnicy otrzymali minutę na wymienienie maksymalnej liczby przekleństw. Następnie, dając tyle samo czasu, poproszono ich o zidentyfikowanie możliwie jak największej liczby gatunków zwierząt. Wypadli w tym ćwiczeniu znakomicie.

Ostatecznie uczeni ustalili, że gruntowna znajomość pikantnego języka idzie w parze ze zdolnościami językowymi, i to w różnych dziedzinach życia. Osoby, które używają przekleństw mają większe wyczucie językowe, są zdolni do wychwytywania w mowie niuansów i używają bardziej ekspresyjnego języka. 

Naukowcy wysunęli zatem tezę, według której stosowanie przekleństw nie wyklucza elokwencji i wcale nie oznacza braku wykształcenia. Na pewno jednak jest oznaką innego braku - na przykład dobrego wychowania.